Podczas gdy nuklearni tyrani czerpią zyski z wojny i zapowiadają apokaliptyczną sprzedaż broni, anarchiści nadal stawiają opór na Ukrainie.
~ Josie Ó Súileabháin / Zdjęcia: Fran Richart ~
Na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych Ameryki dochodzi do zawarcia umowy. W ciągu ostatniego tygodnia ukraińscy ministrowie przylecieli z Kijowa do Waszyngtonu, aby omówić wymianę dronów na pociski tomahawk. W ten weekend Trump i Zełenski spotkają się, aby sfinalizować transfer pocisków dalekiego zasięgu na Ukrainę oraz drastyczną obniżkę cen dronów produkowanych na Ukrainie, sprzedawanych do Stanów Zjednoczonych za 20% aktualnej ceny. Sztuka tej transakcji zbrojeniowej polega na groźbie.
W odpowiedzi, Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że transfer pocisków będzie „eskalacją na zupełnie innym poziomie”, ponieważ, jak twierdzi, wymagałoby to obecności personelu armii amerykańskiej na terytorium Ukrainy w celu obsługi pocisków. W dniach 5 i 10 października siły zbrojne Rosji wystrzeliły wzdłuż linii frontu ponad 71 pocisków, a także setki dronów, które bezpośrednio atakowały sektor energetyczny Ukrainy. Wojsko nadal bombarduje Ukrainę masowymi atakami dronów i rakiet, podczas gdy Zełenski przybywa do Waszyngtonu.
Wśród ofiar śmiertelnych znalazła się 15-letnia dziewczyna wraz z rodziną w obwodzie lwowskim oraz 71-letni mężczyzna, który siedział w cywilnym wagonie kolejowym w Sumach, kiedy został on zaatakowany przez rosyjskie drony.
Setki produktów transportowanych przez Boeinga i Airbusa trafiły do Rosji, zgodnie z danymi celnymi przeanalizowanymi przez Investigate Europe. Niektóre z indyjskich spółek zależnych same znajdują się na listach sankcyjnych za transport personelu wojskowego do DRL i innych terytoriów okupowanych przez Rosję. Wszystkie zachodnie firmy zaprzeczają, jakoby miały wiedzę o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa.
„Gotowość kierownictwa grupy do dostarczania amunicji nawet walczącym krajom” – napisał Otfried Nassauer, nieżyjący już niemiecki działacz na rzecz pokoju – „oraz państwom, które rażąco lekceważą prawa człowieka, jest niezbędnym warunkiem sukcesu gospodarczego działalności Rheinmetall w zakresie amunicji”.
Od Indonezji po Jemen, poprzez spółki zależne w RPA, największy niemiecki producent broni próbuje powtórzyć swoje historyczne sukcesy gospodarcze z czasów pierwszej i drugiej wojny światowej, zbrojąc świat poprzez tajny eksport. Rheinmetall nazywa to rażące spekulowanie na wojnie „braniem odpowiedzialności w zmieniającym się świecie”, ponieważ zyski firmy wzrosły po wybuchu wojny rosyjskiej na Ukrainie.
Międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy jest niestałe. Podczas gdy kraje zachodnie obiecują Ukrainie wsparcie w obronie Europy, handlarze bronią nadal obchodzą międzynarodowe sankcje za pośrednictwem krajów trzecich. Amunicja produkowana przez Rheinmetall trafia w ręce osób opierających się tyranii i okupacji na całym świecie. Samoloty z zachodnim ładunkiem nadal lądują w Rosji. W końcu zysk przeważa nad pokojem.
W Berlinie rozbrzmiewają syreny alarmowe, a telefony wydają sygnały ostrzegawcze. Tramwaje są pomalowane w kamuflaż, a plakaty partii politycznych zastąpiono ogłoszeniami rekrutacyjnymi służb bezpieczeństwa. Niemcy ograniczają świadczenia socjalne, a ich producenci broni zarabiają krocie.
W Ukrainie gasną światła, ale mieszkańcy Europy nadal śpią, tańcząc w świadomym delirium, które teraz grozi pochłonięciem nas wszystkich. Gdy zegar zagłady wskazuje 89 sekund do północy, ile czasu minie, zanim obudzi nas odgłos bomb?

„Wszystko jest tak przyjemne i piękne, jak to tylko możliwe” – mówi Gera, spacerując po parku, na froncie niemożliwej wiosny naszych koszmarów na jawie. Panuje spokój i cisza. Powietrze wypełnia śpiew ptaków. W Bachmut są róże, a Gera je falafel. „Kolejna interesująca rzecz dotycząca psychiki…” – mówi Gera, podnosząc apteczkę i karabin leżące przy drzewie.
„Kiedy zasypiasz w takich warunkach na linii frontu, zazwyczaj masz bardzo dobre i przyjemne sny, rzeczy, których nie mam w normalnym życiu, całkowite przeciwieństwo wszystkich okropności, które są… i to zostaje przerwane, kiedy zostaję obudzony. Ponieważ jestem medycznym strzelcem. Kiedy słyszę, że jeden z naszych został ranny, muszę szybko się zebrać, żeby mu pomóc”.
Gera nie śpi, zajmując pozycję na linii frontu wraz z towarzyszem. Coś wydawało się nie tak. Rosyjski żołnierz zasadza się na ich pozycję i rzuca granatem, niszcząc automatyczny karabin maszynowy Gerry. Grot zdołał ranić rosyjskiego żołnierza, opowiada Gera Kolektywom Solidarności. To prawdopodobnie uratowało im życie.
Grot „został trafiony kulą i miał wiele ran od odłamków” – mówi Gera. „Myślałem, że nie żyje… Myślę, że to doświadczenie mogło mieć silny wpływ na moje postrzeganie, ponieważ czułem się, jakbym w tym momencie umarł. Myślałem, że to koniec. Nie spodziewałem się, że uda mi się stamtąd wyjść i przeżyć… ten moment był psychicznie trudny”.
Po wysłaniu do Klishchiivki niedaleko Bachmutu Gera poprosił o rehabilitację w Odessie. „Jako medyk udzielałem pomocy zarówno towarzyszom, jak i sojusznikom, ale ta misja była po prostu nieskuteczna” – mówi Gera. „Spędziłem 8 dni w piwnicy, całkowicie zdezorientowany, ponieważ drony wypełniały całą przestrzeń i pole”.
Kolektywy Solidarności przeprowadzają wywiady z międzynarodowymi medykami anarchistycznymi na Ukrainie od 2022 roku, a w tym roku rozmawiało z Charliem. „Podczas pracy nie ma miejsca na nic innego poza pracą” – mówi Charlie. „To znaczy, kiedy mamy ranną osobę i musimy coś z tym zrobić, zatrzymać krwawienie i tak dalej, to właśnie to robisz i nie ma to nic wspólnego z polityką”.
„Fakt, że tu jestem, jest już powiązany z tym, że jestem anarchistą i wierzę w solidarność z ludźmi… wszystkie decyzje, które podejmuję, wynikają z tego, w co wierzę i co uważam za słuszne”. Charlie zaczął pracować jako medyk na froncie w antyautorytarnych jednostkach sił zbrojnych Ukrainy i jest tam od 2022 roku.
„Właściwie przyjechałem do Polski na krótkie wakacje, żeby spotkać się z przyjaciółmi” – mówi Charlie. „Kiedy rano wstaliśmy i zobaczyliśmy wiadomości, zdałem sobie sprawę, że nie wrócę. Nie wrócę na Białoruś. Nie wrócę do domu, bo to było dla mnie po prostu niemożliwe. Mój kraj bombardował inny kraj”.
„Bardzo często ruch anarchistyczny staje się skrajnie zmarginalizowany i nieprzenikniony dla osób z zewnątrz” – zauważa Charlie. „Anarchizm, feminizm i weganizm to dla mnie przede wszystkim nie walka, ale troska. Troska o ludzi, troska o kobiety, troska o zwierzęta, a dopiero w drugiej kolejności walka. Bardzo często aktywiści są tak pochłonięci walką, że zapominają o trosce”.

„Najgłębsze uczucia żywię oczywiście do Bachmutu” – mówi Charlie.
„Pamiętam to jako niezwykle piękne miasto z bardzo ładnym cyplem. Były tam łabędzie, ładna rzeka i mnóstwo róż. Przyjechałem tam pod koniec lata, pogoda była piękna, wszystko było zielone i kwitło mnóstwo kwiatów. Mam więc silną więź z tym miastem, które obecnie jest całkowicie zniszczone, pozostał tylko cmentarz… straciliśmy wielu towarzyszy, a Marcy nie ma już z nami”.
Marcy był ogrodnikiem z Londynu, który przyjechał na Ukrainę, aby wspierać ludzi podczas inwazji. Jako wolontariusz jeździł karetką z Charliem w Bachmut. Po wstąpieniu do sił zbrojnych zginął w Awdijiwce. „Zdecydowana większość ludzi, których zabieramy z linii frontu”, powiedział Marcy w 2022 roku, „którzy mają straszne rany, to zwykli ludzie pracy. Myślę, że po zakończeniu działań wojennych powinni domagać się bezpłatnej opieki zdrowotnej i bezpłatnej edukacji, ponieważ codziennie czuję zapach ich krwi, a oni zapłacili za to…”.
„Powinni zobaczyć wszystkich zdesperowanych ludzi w Bachmut, którzy jako cywile nie mają nic” – przypomniał nam Marcy – „po prostu zostali tam pozostawieni”.
Kolektywy Solidarności współpracują z Solidrones przy budowie i montażu dronów powietrznych, ponieważ społeczności starają się bronić, zamiast czekać na dostawę pocisków tomahawk. Jak wygląda zwycięstwo, gdy walczymy o naszą wolność?
„Naprawdę chcę, żeby ludzie wygrali” – mówi Charlie. „Nie rządy. Pieprzyć rządy. Chcę, żeby ludzie mogli po prostu swobodnie oddychać, bez obawy, że zostaną zabici przez jakąś przypadkową bombę lotniczą”.

Przez ostatnie 20 miesięcy linia frontu przesuwała się w kierunku górniczego miasta Dobrophillja, a atak na targ i centrum handlowe w lipcu spowodował, że władze ewakuowały większość mieszkańców tego miasta. Federacja Rosyjska zajmuje obecnie około 70% obwodu donieckiego we wschodniej Ukrainie, ogłaszając w 2014 r. de facto państwo satelickie wraz z innymi terytoriami. Ci, którzy uciekli, są nieustannie bombardowani.
„Dla zwykłych ludzi, takich jak my, to po prostu nędza” – powiedział Ivan w rozmowie z Медузы (Meduza). „Teraz zamierzam wyjechać z żoną. Spakowała torbę pełną lekarstw i wyruszamy. Moja żona nie spała przez trzy noce. Boi się wszystkiego” – powiedział. W mieście pomimo niebezpieczeństwa pozostali ludzie starsi, niepełnosprawni i przesiedleńcy z Bachmutu.
Po drugiej stronie linii frontu po raz drugi rozpoczyna się pokazowy proces. Jak zauważyła Медиазона (Mediazona), co najmniej 26 jeńców wojennych zostało wielokrotnie skazanych przez Sąd Najwyższy Donieckiej Republiki Ludowej (DPR) za te same czyny. Wśród jeńców wojennych byli eks-bojownicy brygady Azow, sześciu z nich skazano dwukrotnie za ten sam „akt terroryzmu”.
Prawnik pracujący w Doniecku stwierdził, że poprzez wielokrotne wnoszenie spraw przeciwko skrajnie prawicowym żołnierzom ukraińskim Rosja może „uzasadnić inwazję” w ramach własnej propagandy, przedstawiającej Ukrainę „jako państwo nacjonalistyczne i profaszystowskie” – zeznał prawnik, zachowując anonimowość. To naruszenie prawa stało się powszechną praktyką w pokazowych procesach jeńców wojennych.
W okupowanym przez Rosję mieście Enerhodar elektrownia jądrowa w Zaporożu działa na generatorach rezerwowych od prawie miesiąca, odkąd została odcięta od sieci elektrycznej w wyniku ciągłych ostrzałów w obrębie elektrowni i wokół niej. „Jest to niezwykle trudna sytuacja” – powiedział dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Mariano Grossi, ponieważ największa elektrownia jądrowa w Europie jest obecnie chroniona przed stopieniem rdzenia przez osiem silników diesla.
W pierwszych dniach rosyjskiej okupacji Enerhodaru antyfaszystowski punk mówił o kolaborantach, aresztowaniach i przesłuchaniach przeprowadzanych przez rosyjskich żołnierzy, w tym o inscenizowanych zdjęciach podziemnych elementów skrajnej prawicy jako „dowodzie” na potrzebę denazyfikacji Ukrainy zgodnie z rosyjską propagandą państwową. Zdjęcia i filmy te są następnie rozpowszechniane zarówno wśród rosyjskiej, jak i zachodniej publiczności, paradoksalnie przemawiając do osób, których poglądy polityczne są diametralnie przeciwne do poglądów Federacji Rosyjskiej.
„Myślę, że istnieje dość duży opór przed zrozumieniem sytuacji w Europie Wschodniej” – mówi mi białoruski anarchista Nikita Ivansky. „Niektóre dogmaty stosowane w kręgach anarchistycznych i lewicowych nie sprawdzają się w tak skomplikowanej sytuacji. Zamiast dostosować podstawy ideologiczne do takiego konfliktu i zastosować nasze wartości w konflikcie – oraz znaleźć nasze miejsce zgodnie z tymi wartościami politycznymi – wiele osób próbuje trzymać się tych zapisanych idei politycznych z przeszłości”.
„Ruch anarchistyczny nie ma mechanizmów radzenia sobie z dezinformacją – bardzo łatwo jest zasiać pewną narrację za pośrednictwem państwowych kanałów propagandowych i sprawić, by się rozprzestrzeniła bez poważnego sprzeciwu” – pisze Nikita. „Dyskusja na temat Majdanu w 2014 roku jest jednym z doskonałych przykładów”.

Fetyszyzacja skrajnie prawicowych ukraińskich grup nazistowskich w niektórych „lewicowych” publikacjach grozi zaślepieniem nas na działania tych, którzy realizują anarchizm na pierwszej linii frontu. Nawet w zachodnim ruchu anarchistycznym są tacy, którzy powtarzają paranoiczne twierdzenia Federacji Rosyjskiej, nazywając powstanie na Majdanie nazistowskim zamachem stanu, jak sędzia Sądu Najwyższego DRL.
Jednak z dala od nagłówków gazet, które zapowiadają apokalipsę i rozpacz spowodowaną przez nuklearnych tyranów, anarchizm nadal walczy na pierwszej linii frontu. Antyautorytarni bojownicy nadal opierają się rosyjskiej okupacji, a także wspierają wewnętrznych przesiedleńców i porzucone zwierzęta, udzielając sobie wzajemnej pomocy w całym kraju. W obliczu przewidywalnej porażki dobroczynności nuklearnej tyranii i bezpieczeństwa granic ponad solidarnością z ludźmi – wszystko, o co musimy walczyć, to my sami.
Zdjęcia wykonane w regionach Sumy i Charkowa, osoby na zdjęciach nie mają związku z artykułem.























































































