Twierdzenie, że romantyzowanie lub gloryfikowanie Związku Radzieckiego nie ma nic wspólnego z Władimirem Putinem, współczesną Rosją czy wojną na Ukrainie stało się odruchową obroną wśród niektórych środowisk zachodniej lewicy.
Powtarza się je tak, jakby ta dziwna nostalgia za ZSRR była estetyczną preferencją lub formą antykapitalistycznych sentymentów oderwanych od współczesnej przemocy.
To rozdzielenie jest fikcją. Ideologiczne DNA rosyjskiego imperializmu płynie w żyłach sowieckiego projektui i przenika do retoryki, symboli i działań współczesnego państwa rosyjskiego.
„Katastrofa geopolityczna” i próba ożywienia starych duchów
Władimir Putin jasno wyraził swoje odczucia:
„Upadek Związku Radzieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX wieku”.
To zdanie, wypowiedziane w 2005 roku i powtarzane od tamtej pory niezliczoną ilość razy, nie jest tylko nostalgią człowieka, który zbudował swoją egzystencję na służbie w KGB. Są to ramy polityczne. Sugeruje ono, że naturalnym stanem państwa rosyjskiego jest imperializm, a jego rozpad był anomalią.
W słowniku Kremla „katastrofa” nie odnosi się do załamania gospodarczego ani do wstrząsów społecznych (które miały miejsce i przyczyniły się do okresu przejściowego naznaczonego destabilizacją i trudnościami), ale do utraty kontroli nad narodami niebędącymi narodami rosyjskimi, które odzyskały niepodległość w 1991 roku.
Ta narracja oparta na krzywdzie definiuje rosyjską politykę zagraniczną od ponad dwóch dekad. Od wojen w Czeczenii po inwazje na Gruzję (2008) i Ukrainę (2014, 2022) – każdy akt agresji był uzasadniany jako próba „przywrócenia stabilności” lub „ochrony rosyjskojęzycznej ludności”. Niewypowiedzianą przesłanką jest to, że imperialna przestrzeń radziecka została po prostu przemianowana na „rosyjski świat” (Russkiy mir), a Rosja nalega na utrzymanie imperialnej strefy wpływów Moskwy.
Rewizjonizm historyczny jako doktryna imperialna
W swoim eseju z 2021 r. pt. „O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców” Putin wyraźnie wskazuje na ten związek. Twierdzi on, że Ukraińcy są „jednym narodem” z Rosjanami, że współczesna Ukraina jest sztucznym tworem, a decyzja bolszewików o uznaniu ukraińskiej państwowości była historycznym błędem. Według niego federalna struktura ZSRR i nominalne poszanowanie autonomii narodowej były błędami, które doprowadziły do rozłamu w „organicznej” cywilizacji rosyjskiej.
Nie jest to nic nowego. Jest to po prostu echo XIX-wiecznego dyskursu imperialnego, kiedy to carskie władze nazywały Ukraińców „małymi Rosjanami” i zaprzeczały istnieniu odrębnego języka lub kultury ukraińskiej. Powołując się na wewnętrzne granice Związku Radzieckiego i „prezenty” dla Ukrainy (zwłaszcza Krym, według Rosji), Putin łączy historię imperialną i radziecką w jedną ciągłą linię prawowitej dominacji rosyjskiej.
Kiedy w lutym 2022 r. oświadczył, że Ukraina jest „nie tylko naszym sąsiadem, ale nieodłączną częścią naszej historii, kultury i przestrzeni duchowej”, powtórzył starą kolonialną zasadę: imperium nigdy nie kończy się tam, gdzie kiedyś stały jego armie.
W czerwcu 2025 r. powtórzył tę opinię na forum gospodarczym w Sankt Petersburgu, mówiąc: „Powiedziałem to już wcześniej, Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród. W tym sensie cała Ukraina należy do nas. Istnieje stara zasada, że gdziekolwiek postawi stopę rosyjski żołnierz, tam jest nasza ziemia”.
Wykorzystanie symboliki radzieckiej jako broni
Obrazy radzieckie ponownie stały się podstawowym elementem rosyjskiego aparatu wojskowego i ideologicznego. Można je znaleźć na czołgach i mundurach żołnierzy popełniających zbrodnie wojenne. Flagi z sierpem i młotem zostały podniesione na okupowanych terytoriach, gdzie ludzie są zmuszani do przyjęcia rosyjskiego paszportu lub grozi im tortury, deportacja lub śmierć. Rosyjscy żołnierze filmują się, podnosząc radziecką flagę na ruinach, próbując nawiązać do zdjęcia Armii Czerwonej nad Reichstagiem z 1945 roku. Jest to celowe odtworzenie, mające na celu przedstawienie inwazji jako wyzwolenia.
Na okupowanych terytoriach odbudowano radzieckie pomniki zniszczone w okresie postsowieckiej niepodległości Ukrainy, a ukraińskie pomniki zostały zniszczone. W programach nauczania ponownie wprowadzono „edukację patriotyczną” z czasów radzieckich. Ulice powróciły do swoich radzieckich nazw. Nie jest to zwykła, niewinna nostalgia.
Coroczne marsze Kremla pod hasłem „Nieśmiertelny pułk”, rzekomo upamiętniające II wojnę światową, stały się rytuałami militaryzowanej tożsamości państwowej, zacierając granicę między przeszłością a teraźniejszością i sugerując, że walka w Ukrainie jest zakończeniem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Selektywna amnezja zachodniej lewicy
Frakcje zachodniej lewicy nadal usprawiedliwiają lub idealizują Związek Radziecki, przedstawiając go jako przeciwwagę dla zachodniego imperializmu lub neoliberalnego kapitalizmu. W tej narracji ZSRR jest wspominany jako szlachetny eksperyment, a jego zbrodnie są bagatelizowane jako niefortunne „błędy” lub całkowicie zaprzeczane. Ta sama logika chroni obecnie Rosję Putina pod iluzją „antyimperialistycznej wielobiegunowości”.
Pisarze, naukowcy i aktywiści, którzy dzielą się memami kultury radzieckiej lub muralami fabrycznymi, którzy chwalą radziecką urbanistykę lub „socjalistyczną nowoczesność” lub którzy jawnie trzymają się radzieckich symboli z komfortu swoich zachodnich domów, często twierdzą, że takie uznanie nie ma nic wspólnego z rosyjską agresją. Ale wybierają oni estetykę z imperium zbudowanego na deportacjach, rusyfikacji i terrorze politycznym.
Nie można idealizować Związku Radzieckiego bez idealizowania struktury władzy, która tłumiła narody od Bałtyku po Azję Środkową. I właśnie tę strukturę Putin stara się wskrzesić.
Podtrzymywanie symboliki radzieckiej przy jednoczesnym potępianiu rosyjskiego imperializmu jest jak opłakiwanie upadku Imperium Brytyjskiego przy jednoczesnym twierdzeniu, że sprzeciwia się kolonializmowi. Te dwie rzeczy nie da się rozdzielić.
Nie można zaprzeczyć ciągłości między nostalgią za ZSRR a współczesną agresją Rosji. Kreml zinstytucjonalizował cześć dla ZSRR, prowadząc wojny w języku przywrócenia historii, jednocześnie przywłaszczając sobie język antyfaszyzmu, aby legitymizować akty podboju.
Zachodni wielbiciele, którzy oddają się romantyzmowi radzieckiemu, nawet estetycznie lub nieświadomie, zaciemniają tę rzeczywistość, pozwalając imperialnym mitom udawać wyzwolenie. Odrzucenie związku między nostalgią za ZSRR a działaniami Rosji oznacza wymazanie historii narodów, które doświadczyły zarówno dominacji radzieckiej, jak i rosyjskiej. Od Pragi po Wilno, od Tbilisi po Kijów, flaga ta nie symbolizuje już socjalizmu, ale czołgi na ulicach, utraconą niepodległość i trwającą okupację.
Radical Dumpling























































































