Skontaktuj się z nami

Hej, czego szukasz?

161 CREW

Świat

Pięć lat zamachu stanu: birmańscy anarchiści w rewolucji i poza nią

Tłumaczenie z CrimethInc.com

Przedstawiamy wywiad z Htet Khine Soe, aktywistą, który przez ponad 20 lat działał w Birmie, a pod koniec 2021 roku przeniósł się do Mae Sot w Tajlandii. Wywiad przeprowadził Ban Ge, chiński anarchista, który po zamachu stanu wielokrotnie odwiedzał Mae Sot i ściśle współpracował z birmańskimi aktywistami.


Przedmowa

W lutym tego roku minęło pięć lat od wojskowego zamachu stanu w Birmie. W Rangunie życie wydaje się powracać do kruchej normalności. Wyczerpani rewolucją, która wydawała się nie mieć końca i nie dawała nadziei na zwycięstwo, wielu z tych, którzy porzucili pracę, aby dołączyć do ruchu nieposłuszeństwa obywatelskiego, stopniowo powróciło do systemu, który kiedyś porzucili.

Tymczasem na obszarach wiejskich i w regionach przygranicznych kontrolowanych przez siły zbrojne ruchu oporu „wiosenna rewolucja” coraz bardziej przekształca się w pozycyjną wojnę domową. Ataki dronów i bombardowania lotnicze przeprowadzane przez juntę wojskową stały się rutyną, a cenę za to nadal płacą cywile.

W tych warunkach wojsko przystąpiło do przeprowadzenia długo opóźnionych wyborów powszechnych, które obserwatorzy powszechnie określają jako fikcyjne. W związku z rozwiązaniem lub stłumieniem partii opozycyjnych nie ma wątpliwości, że popierana przez wojsko Partia Solidarności i Rozwoju Unii (USDP) zapewni sobie zwycięstwo.

Wkrótce po zamachu stanu w 2021 r. ruch nieposłuszeństwa obywatelskiego (CDM)2 i pokojowe protesty spotkały się z brutalnymi represjami ze strony wojska. Niektórzy aktywiści uciekli do dżungli, gdzie szkolili się wraz z etnicznymi organizacjami zbrojnymi, które od dawna walczyły z wojskiem, tworząc Ludowe Siły Obronne (PDF) i rozpoczynając zbrojny opór. Inni wyruszyli na wygnanie, rozpraszając się po całym świecie. Mae Sot, tajskie miasto graniczne położone naprzeciw Birmy, stało się jednym z pierwszych miejsc docelowych dla wielu wygnańców i rannych bojowników ruchu oporu.

W lutym 2023 roku, podczas obchodów drugiej rocznicy zamachu stanu, spotkałem Htet Khine Soe (Ko Htet), birmańskiego aktywistę anarchistycznego, i postanowiłem pojechać za nim do Mae Sot. Podróżowaliśmy autobusem przez osiem godzin z Chiang Mai, przekraczając pasma górskie prowincji Tak w Tajlandii, zanim dotarliśmy do granicy. Po drodze opowiedziałem mu o anarchistycznych przestrzeniach samoorganizacyjnych i sieciach oporu w Chinach. On z kolei opowiadał historie z rewolucji – strajki flashmobowe, działania partyzanckie w miastach, zabójstwa, ucieczki i wygnanie.

W pierwszym roku po zamachu stanu Ko Htet pomagał w organizacji Komitetu Strajku Ogólnego i strajków flash mob, a ostatecznie zaangażował się w działania partyzanckie w mieście. Po aresztowaniu bliskiego współpracownika jego nazwisko pojawiło się na liście osób poszukiwanych i zostało rozpowszechnione w państwowych mediach, co zmusiło go do ucieczki z Rangunu.

W grudniu uciekł do Lay Kay Kaw, miasta w stanie Karen, znanego wówczas wśród młodych uchodźców jako „wyzwolony obszar”. Dzięki obozom szkoleniowym PDF zlokalizowanym w pobliskich dżunglach miasto stało się centrum dystrybucji broni i amunicji, które ostatecznie trafiały z powrotem do miast takich jak Rangun i Mandalay, aby zaopatrywać miejskie grupy partyzanckie.

Jednak to sprawiło, że Lay Kay Kaw stało się celem ataków wojskowych. 15 grudnia, pięć dni po przybyciu Ko Htet, wojsko przeprowadziło naloty na miasto nazywane „miastem pokoju”. Uciekł on przez rzekę do Tajlandii wraz z falą innych młodych uchodźców.

Jego żona, Su Yi, również aktywistka, przybyła później do Mae Sot wraz z dwójką dzieci, aby do niego dołączyć. Rodzina uzyskała „karty bezpaństwowców” i ostatecznie osiedliła się tutaj. Ich dom stopniowo stał się miejscem spotkań rewolucyjnej społeczności uchodźców. Po 7 października 2023 r. ich dzieci – syn i córka w wieku szkolnym – mówiły odwiedzającym gościom, którzy przynosili Coca-Colę: „Nie pijcie Coca-Coli – dla Palestyny”.

W 2025 roku Ko Htet i Su Yi otworzyli w Mae Sot sklep z koszulkami o nazwie All Colours Are Beautiful – anarchistyczna gra słów nawiązująca do hasła All Cops Are Bastards (ACAB). Na piętrze nad sklepem znajduje się ich warsztat sitodruku, w którym produkują wiele sprzedawanych tam koszulek. Jeden z najpopularniejszych wzorów ma napis w języku angielskim: „No One Is Illegal” (Nikt nie jest nielegalny). W mieście, w którym większość mieszkańców żyje w różnych odcieniach niepewności prawnej, noszenie tej koszulki w miejscach publicznych jest niezwykle prowokacyjne. Niedawno Ko Htet przesłał mi zdjęcie karty rejestracyjnej z ośrodka detencyjnego dla imigrantów, na którym widać birmańskiego zatrzymanego stojącego przed tabelą wzrostu – standardowym tłem do zdjęć policyjnych – nadal ubranego w tę samą koszulkę z napisem „No One Is Illegal”.

W piątą rocznicę zamachu stanu zaprosiłem Ko Htet do refleksji nad rewolucją z anarchistycznej perspektywy: napięciami między ich ruchem a głównymi siłami rewolucyjnymi reprezentowanymi przez Aung San Suu Kyi oraz tym, jak lewicowe sieci Birmy – utworzone przed zamachem stanu – nadal organizują się i przetrwały na wygnaniu.

Htet Khine Soe podczas strajku flash mob w Rangunie, marzec 2021 r.

I. Ulice

Jak po zamachu stanu w 2021 r. anarchiści w Birmie zmobilizowali się w ramach ruchu antyjuntowego? Jakie były główne punkty sporne między wami a głównym nurtem zwolenników Aung San Suu Kyi?

W przeddzień zamachu stanu krążyły już plotki, ale prawie nikt nie wierzył, że do niego dojdzie. Konstytucja z 2008 r.3 przyznawała już wojsku ogromną władzę instytucjonalną, w tym automatyczne 25% miejsc w parlamencie. W takich warunkach wydawało się niepotrzebne, aby wojsko przejmowało władzę wprost. Jednak 1 lutego 2021 r. doszło do zamachu stanu.

Rankiem w dniu zamachu stanu rozmawiałem z towarzyszami, którzy wcześniej pracowali w All Burma Federation of Student Unions (ABFSU) – jednej z głównych lewicowych organizacji studenckich w kraju – oraz z członkami naszej anarchistycznej grupy antifa o tym, jak zmobilizować ludzi do wyjścia na ulice. Jednak wysocy rangą członkowie Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD), którzy nie zostali jeszcze aresztowani, wraz z zwolennikami [birmańskiej polityk] Aung San Suu Kyi, wezwali społeczeństwo, aby nie podejmowało natychmiastowych działań, a zamiast tego poczekało siedemdziesiąt dwie godziny. Rozpowszechniali przekonanie, że wkrótce nadejdzie pomoc międzynarodowa – a nawet interwencja R2P4 – zachęcając ludzi do pozostania w domach zamiast wychodzenia na ulice w proteście.

Jednak tego samego dnia odcięto dostęp do internetu. Nagle ani wojsko, ani NLD nie były w stanie skutecznie rozpowszechniać swojej propagandy. Ruch, w którym brałem udział, przez pierwsze trzy dni walczył o to, aby ludzie wyszli na ulice. Komunikacja między nami była utrudniona, a organizowanie się w tych warunkach było niezwykle trudne.

Pracownice fabryki odzieżowej w znanej dzielnicy przemysłowej Hlaingthaya w Rangunie były jednymi z pierwszych, które wyszły na ulice w proteście, podczas gdy ABFSU, ignorując apele przywódców NLD o powściągliwość, zaczęło organizować się samodzielnie. W międzyczasie zwykli ludzie zaczęli spontanicznie wygłaszać protesty, uderzając co wieczór w garnki i patelnie ze swoich balkonów.5

6 lutego był pierwszym i największym dniem. Pracownicy fabryki odzieżowej w Hlaingthaya ponownie wyszli na ulice, a wojsko szybko zablokowało drogi. Jednak tego samego dnia rozpoczęła się ogólnokrajowa fala demonstracji. Nawet osoby, które znałem i które zazwyczaj były obojętne na politykę, dołączyły do masowych protestów.

W tym momencie prawie wszyscy zjednoczyli się pod tym samym hasłem: sprzeciw wobec zamachu stanu i żądanie uwolnienia Aung San Suu Kyi. Odpowiedziałem nawet na wezwania NLD, kupując czerwone ubrania i nosząc je podczas demonstracji.

12 lutego zaangażowałem się w organizację Komitetu Strajku Ogólnego (GSC), który powstał w celu walki z dyktaturą w ramach ruchu społecznego, złożonego z członków partii z 25 grup, w tym ABFSU, organizacji pracowniczych i partii politycznych. Głównymi postulatami GSC były: sprzeciw wobec dyktatury wojskowej, uwolnienie Aung San Suu Kyi i wszystkich więźniów politycznych oraz całkowite zniesienie konstytucji z 2008 roku. W tamtym czasie każda mobilizacja polityczna, która nie obejmowała postulatu uwolnienia Suu Kyi, miała trudności z uzyskaniem poparcia społecznego. Niemniej jednak zawsze kładliśmy nacisk na uwolnienie wszystkich więźniów politycznych, a nie tylko jej.

Nasza główna różnica zdań z NLD dotyczyła konstytucji z 2008 r. Przywódcy NLD i ich zwolennicy mieli nadzieję wykorzystać konstytucję z 2008 r. jako ramy do ograniczenia władzy wojska i zachowania wyników wyborów. My natomiast uważaliśmy, że ta era dobiegła końca i że sama konstytucja musi zostać zniesiona. Ludzie musieli się zjednoczyć nie tylko po to, aby bronić wyników wyborów, ale także po to, aby zlikwidować strukturalną rolę wojska w systemie politycznym Birmy.

W tym czasie protesty odbywały się niemal codziennie. Entuzjazm społeczeństwa dla oporu wobec rządów wojskowych był ogromny. Niezależnie od tego, czy ludzie w pełni zgadzali się z naszymi stanowiskami politycznymi, gdy tylko zbierał się tłum, dołączało do niego coraz więcej osób. Podczas demonstracji organizowaliśmy przemówienia i panele podnoszące morale, wyjaśniające, dlaczego konieczne jest zniesienie konstytucji z 2008 roku.

3 marca, podczas protestu zorganizowanego przez Komitet Strajku Ogólnego, aresztowano ponad trzysta osób. Następnie niektóre grupy zaczęły produkować prymitywne urządzenia wybuchowe i granaty hukowe, aby odeprzeć represje policji i wojska na ulicach. W tym samym czasie NLD i jej zwolennicy zaczęli oskarżać nas o uciekanie się do przemocy. Twierdzili, że gdy protesty staną się brutalne, ucierpi na tym wizerunek rewolucji w społeczności międzynarodowej.

W mediach społecznościowych zwolennicy NLD określali Komitet Strajku Ogólnego mianem komunistów lub lewicowców. Ze względu na dziesięciolecia państwowej propagandy przedstawiającej komunizm jako zagrożenie dla kraju, takie oskarżenia łatwo wzbudziły wśród opinii publicznej podejrzliwość i wrogość wobec nas.

27 marca 2021 r., „Dzień Antyfaszystowski”: lewicowe grupy palą konstytucję z 2008 r. na ulicy w Rangunie. (Zdjęcie: Mar Naw)
27 marca 2021 r., „Dzień Antyfaszystowski”. Lewicowe grupy palą konstytucję z 2008 r. na ulicy w Rangunie. (Zdjęcie: Mar Naw)

Po krwawych represjach wojskowych 27 marca przeprowadzanie pokojowych protestów na dużą skalę w miastach stało się prawie niemożliwe, a wiele osób udało się do dżungli, aby rozpocząć zbrojny opór. Niektórzy jednak postanowili pozostać i kontynuować walkę na obszarach miejskich. Czy mógłbyś opisać, jak wyglądał ten okres?

27 marca był Dniem Sił Zbrojnych Birmy, znanym lokalnie jako Dzień Tatmadaw. Tego dnia w dużych miastach, takich jak Rangun i Mandalay, ponownie wybuchły duże protesty przeciwko zamachowi stanu, w których również braliśmy udział. Wojsko zareagowało brutalną siłą, zabijając setki protestujących w całym kraju.

Ważne jest, aby zrozumieć historyczne znaczenie tej daty. 27 marca był kiedyś znany jako Dzień Antyfaszystowskiego Ruchu Oporu (ဖက်ဆစ်တော်လှန်ရေးနေ့) i dopiero w 1955 roku został przemianowany na Dzień Tatmadaw. Pierwotnie upamiętniała ona powstanie tej samej armii, która później dokonała zamachu stanu: 27 marca 1945 r. generał Aung San poprowadził birmańskie siły zbrojne do powstania przeciwko faszystowskiej okupacji japońskiej. Po uzyskaniu niepodległości przez Birmę w 1948 r. Antyfaszystowska Liga Ludowej Wolności Aung Sana stała się rządzącą siłą polityczną.

W tym samym dniu upamiętniającym w 2021 r. ludzie wyszli na ulice, aby protestować przeciwko zamachowi stanu przeprowadzonemu przez tę armię, skutecznie odzyskując i redefiniując znaczenie tego dnia poprzez opór. Masakra, która nastąpiła po tym wydarzeniu, po raz kolejny pokazała, że siły niegdyś świętowane jako antyfaszystowskie same stały się faszystowskie. Po represjach wielu z nas celowo zaczęło ponownie nazywać 27 marca Dniem Antyfaszystowskim.

Kolejnym dniem, który staraliśmy się odzyskać, jest Dzień Męczenników 19 lipca, upamiętniający zamach na generała Aung Sana. W oficjalnych narracjach za męczenników uznaje się wyłącznie postaci pochodzenia etnicznego Bamar. Przywódcy mniejszości etnicznych, którzy zginęli w konfliktach z państwem centralnym, rzadko, jeśli w ogóle, otrzymują ten status.

Po represjach z 27 marca organizowanie pokojowych demonstracji w miastach stało się coraz trudniejsze. Wielu moich towarzyszy wyjechało do dżungli, aby przejść szkolenie wojskowe w etnicznych organizacjach zbrojnych. Niektórzy udali się do stanu Kachin wzdłuż granicy chińsko-birmańskiej i stanu Rakhine graniczącego z Bangladeszem, aby szkolić się w Kachin Independence Army (KIA) i Arakan Army (AA), podczas gdy inni udali się do regionu przygranicznego stanu Karen, aby dołączyć do Karen National Liberation Army (KNLA).

Później niektórzy z tych, którzy powrócili z tych obszarów, opowiadali nam, że nowo przybyli do obozów byli często witani prostym pytaniem, które miało służyć jako test: „Czy dołączasz do rewolucji, aby wyzwolić lud, czy tylko po to, aby uwolnić Aung San Suu Kyi?”.

Jeśli chodzi o mnie, zdecydowałem się pozostać w Rangunie. Od tego czasu wraz z innymi towarzyszami zaczęliśmy organizować strajki flash mob – krótkie, szybko organizowane demonstracje, które rozpraszały się, zanim siły bezpieczeństwa zdążyły zareagować. Wielu młodych ludzi entuzjastycznie przyłączyło się do tych akcji, umożliwiając kontynuowanie oporu w mieście, nawet w coraz bardziej niebezpiecznych warunkach.

27 marca 2021 r., protest flash mob w Kyi Myin Daing w Rangunie. Na transparencie widnieje napis: „Wyrzucimy kości faszystów do wąwozu Bar Ka Yar”. W Kyi Myin Daing znajduje się duży wąwóz o nazwie Bar Ka Yar. Flaga na zdjęciu to flaga ABFSU. (Zdjęcie: Mar Naw)

Jak zmieniły się strategie osób, które pozostały w Rangunie, w porównaniu z wcześniejszą fazą oporu?

Protesty flash mob trwały w Rangunie do końca 2021 r. W tym okresie nasze żądania nie ograniczały się już do sprzeciwu wobec rządów wojskowych lub wezwań do uwolnienia Aung San Suu Kyi. Zamiast tego zaczęliśmy wykorzystywać protesty do przekazywania szerszych komunikatów politycznych i poruszania kwestii, które były dla nas ważne.

Jak wspomniano wcześniej, pracowaliśmy nad reinterpretacją historycznych uroczystości, takich jak Dzień Antyfaszystowski i Dzień Męczenników. Prowadziliśmy również dyskusje na temat kwestii płci w ramach rewolucji, wpływu projektów wydobywczych i konfiskaty ziemi, relacji etnicznych oraz potrzeby przeciwstawienia się długotrwałemu szowinizmowi Bamar. W rocznice związane z ludobójstwem Rohingów organizowaliśmy akcje w dzielnicach muzułmańskich, które łączyły solidarność z Rohingami z szerszymi globalnymi walkami, w tym ruchami solidarnościowymi na rzecz Palestyny.

Ludzie wychodzili na ulice z transparentami wyrażającymi skruchę za rolę, jaką członkowie większości etnicznej odegrali, bezpośrednio lub pośrednio, w prześladowaniu Rohingów. Patrząc z perspektywy czasu, jasne jest, że podczas gdy wiele osób szczerze wyrażało żal, inne traktowały takie gesty jako taktyczne narzędzia mobilizacji przeciwko zamachowi stanu; w głębi duszy wielu nadal wyznawało nacjonalistyczne poglądy Bamar.

W połowie kwietnia utworzono na uchodźstwie rząd jedności narodowej (NUG), w którego strukturę włączono kilku liderów ruchów oddolnych. Jednak wiele z ich strategii i decyzji było dla nas trudnych do zrozumienia. Podczas gdy młodzi ludzie nadal ryzykowali życie, organizując błyskawiczne protesty na ulicach, NUG zaczął wzywać do „cichych strajków”, prosząc ludzi, aby zamiast protestować publicznie, pozostali w domach i wstrzymali działalność gospodarczą.

Jednocześnie nadal trwały blokady internetu, co utrudniało komunikację. W odpowiedzi w kwietniu uruchomiliśmy projekt Molotov Newsletter. Nasz zespół redakcyjny składał się wyłącznie z lewicowców, a gazeta ukazywała się co tydzień.

Wydrukowaliśmy i rozdaliśmy fizyczne egzemplarze w Rangunie. Pierwszy numer, wydany w kwietniu, spotkał się z nieoczekiwanie dużym odzewem: rozdaliśmy tam około 5000 drukowanych egzemplarzy. W tym samym miesiącu władze ogłosiły, że jest to publikacja nielegalna. Jak na ironię, w ówczesnej atmosferze tylko zwiększyło to jej popularność.

Ponieważ trudno było dotrzeć fizycznie do innych regionów, umieściliśmy gazetę w formacie PDF w Internecie, aby ludzie z różnych obszarów mogli ją pobrać i samodzielnie rozpowszechniać. Każdy numer był pobierany średnio od 30 000 do 50 000 razy.

Niektórzy z tych, którzy udali się do dżungli na szkolenie, powrócili do miast już po miesiącu lub dwóch, a w obszarach miejskich zaczęła pojawiać się zbrojna opozycja. Czy mógłbyś opowiedzieć o tym okresie?

Około maja niektórzy z tych, którzy udali się do dżungli na szkolenie wojskowe, zaczęli wracać do dużych miast. Przywieźli ze sobą broń i rozpoczęli działania partyzanckie w miastach. Broń zaczęła krążyć w Rangunie i od tego momentu wielu młodych ludzi dołączało do protestów flash mob w ciągu dnia, a nocą brało udział w działaniach partyzanckich.

W sierpniu wojsko przeprowadziło nalot na mieszkanie przy 44. ulicy w Rangunie, które służyło jako baza dla grupy młodych aktywistów. Krótko przed nalotem młodzi aktywiści podłożyli bombę pod transparent przeciwko juncie; kiedy policja przyszła, aby usunąć transparent, urządzenie wybuchło. Później dowiedzieliśmy się, w jaki sposób miejsce to zostało zdemaskowane. Taksówkarz, który regularnie współpracował z grupą, został aresztowany przez wojsko. Sam aktywnie wspierał działania antyjuntowe po zamachu stanu i był osobą, której ufaliśmy. Podczas brutalnego przesłuchania został zmuszony do ujawnienia lokalizacji kryjówki przy 44. ulicy.

W dniu nalotu pięć osób skoczyło z dachu, desperacko próbując uniknąć aresztowania. Dwie z nich zginęły na miejscu po uderzeniu o ziemię, a trzy inne odniosły poważne obrażenia i trafiły do szpitala. W mieszkaniu schwytano jeszcze trzy osoby. Ocalali zostali później oskarżeni o nielegalną produkcję i posiadanie materiałów wybuchowych i wysłani do więzienia, gdzie dwóch z nich zmarło za kratkami.

Tego dnia tylko jednej osobie udało się uciec. Ukrywała się przez dwanaście godzin w ciasnym „schronie” na dachu, nie ośmielając się prawie w ogóle ruszać, podczas gdy żołnierze przeszukiwali budynek poniżej. Pod osłoną ciemności w końcu wymknęła się i później nielegalnie przekroczyła granicę do Mae Sot.

Na początku 2024 roku Ko Htet zorganizował pogrzeb chłopca, który uciekł podczas nalotu na 44. ulicę. Pogrzeb przerodził się w protest. (Zdjęcie: El Kylo Mhu)

Zimą 2023 roku chłopiec ten zachorował na chorobę, którą można było wyleczyć, ale bez odpowiednich dokumentów tożsamości nie mógł otrzymać odpowiedniej opieki medycznej w Tajlandii. Ostatecznie zmarł w Mae Sot. Pomogłem zorganizować jego pogrzeb, a to, co zaczęło się jako pożegnanie, wkrótce przerodziło się w protest.

Po nalocie na 44. ulicę w Rangunie więcej młodych ludzi, kierowanych oburzeniem, dołączyło do operacji zabójczych w mieście. Nazwali swoją grupę „44th Street Urban Guerrilla Group” (Grupa partyzancka 44. ulicy), a zemsta stała się główną motywacją ich działań.

Osobiście zawsze miałem mieszane uczucia co do tych operacji. Nigdy nie celowałem bronią w nikogo. Ale ponieważ martwiłem się o tych towarzyszy – w większości dzieciaków z pokolenia Z – często pomagałem w inny sposób, pełniąc wartę lub wożąc ich na miejsce operacji i z powrotem. Krok po kroku i tak się zaangażowałem. Dla mnie zabicie kogoś, a nawet widok śmierci kogoś na moich oczach, jest niezwykle trudne do zniesienia. To granica, której nigdy nie byłem w stanie przekroczyć emocjonalnie.

Podczas jednej z operacji widziałem, jak zastrzelono kobietę powiązaną z wojskiem. Upadła tuż przede mną. Przez następne dwa lata pojawiała się w moich koszmarach.

Pewnego dnia w 2023 roku otrzymałem telefon od nieznajomej osoby na Messengerze. Kiedy odebrałem, okazało się, że to jeden z towarzyszy z 44. ulicy, który został aresztowany. Podczas przewożenia do sądu miał krótki dostęp do telefonu i skorzystał z okazji, aby do mnie zadzwonić. Powiedział mi, że kobieta, którą uważaliśmy za zabitą, w rzeczywistości żyje i zeznaje przeciwko niemu w sądzie. Nie sądzę, żeby spodziewał się mojej reakcji. Kiedy usłyszałem, że przeżyła, poczułem ogromną ulgę.

Jak opisałbyś relacje między ruchami lewicowymi a szerszą rewolucją antyzamachową w pierwszym roku po zamachu stanu?

W pierwszym roku po zamachu stanu organizacja lewicowa była bardzo ustrukturyzowana. Rewolucja umożliwiła szybką ekspansję naszych sieci. Wielu młodych ludzi, którzy wcześniej byli apolityczni lub celowo trzymali się z dala od polityki, uległo radykalizacji, a ci, którzy już podzielali podobne wartości, w końcu mogli się odnaleźć.

Zarówno ulice, jak i sfera publiczna stały się przestrzeniami, w których różne siły polityczne rywalizowały o hegemonię w ramach ruchu. W tym czasie jednym z haseł podnoszonych przez Komitet Strajku Ogólnego było „Wykorzenić faszystowskie wojsko”, które szybko się rozprzestrzeniło i stało się bardzo popularne. Innym hasłem, które przyjęło się wśród ludzi, było „Nie mamy nic do stracenia oprócz naszych kajdan” z Manifestu Komunistycznego. Wydrukowałem nawet te hasła na koszulkach, które zostały ciepło przyjęte przez protestujących.

Język lewicowy zaczął w widoczny sposób wkraczać do przestrzeni rewolucyjnej. Coraz więcej osób używało słownictwa związanego z walką lewicową i antyfaszyzmem podczas protestów ulicznych. Poprzez Molotov Newsletter staraliśmy się przedstawić kontekst historyczny, wyjaśniając, czym właściwie był faszyzm i ruchy antyfaszystowskie, aby hasła te nie pozostały jedynie emocjonalnymi wyrazami, ale stały się częścią głębszej świadomości politycznej.

Lewicowa społeczność stworzyła również antyfaszystowskie pieśni protestacyjne, aby przypomnieć ludziom, że w historii wiele sił, które kiedyś twierdziły, że walczą z faszyzmem, ostatecznie same stały się opresyjne. Nie była to droga, którą chcieliśmy podążać. Na przykład, kiedy Aung San Suu Kyi stanęła u boku wojska przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości, broniąc Birmy przed oskarżeniami o ludobójstwo, wielu z nas uznało ten moment za moment, w którym stała się ona wspólniczką faszyzmu.


II. Ruchy lewicowe

W jaki sposób ludzie mogli uzyskać dostęp do idei lewicowych lub anarchistycznych w Birmie w okresie Twojego dorastania?

Siły lewicowe w Birmie od dawna funkcjonowały w warunkach silnych represji. Kiedy byłem nastolatkiem, książki o współczesnych ruchach studenckich były niezwykle trudne do znalezienia. Było tylko kilka książek poświęconych historii Birmy po uzyskaniu niepodległości. Natomiast było mnóstwo publikacji o monarchii i brytyjskim okresie kolonialnym. W oficjalnej edukacji dominował antykolonialny nacjonalizm, a dyskusje na temat ruchów oporu i walk społecznych po uzyskaniu niepodległości były często całkowicie pomijane.

Większość publikacji dotyczących ruchu oporu po uzyskaniu niepodległości lub alternatywnych poglądów politycznych ukazywała się za granicą w wyniku kolejnych fal emigracji, a sprowadzenie takich książek do kraju było trudne, a czasem nawet niebezpieczne.

Przed 2007 r. dostęp do internetu w Birmie był nadal bardzo ograniczony. Aby poznać opinie odbiegające od oficjalnej propagandy, polegaliśmy głównie na zagranicznych stacjach radiowych, takich jak BBC lub Radio Free Asia. W tym czasie krążyły niektóre materiały propagandowe i literackie Birmańskiej Partii Komunistycznej, a także publikacja zatytułowana Revolution (အရေးတော်ပုံ), do której fragmentów mogliśmy od czasu do czasu uzyskać dostęp w Internecie. Znaleźliśmy również niektóre materiały związane z All Burma Federation of Student Unions (ABFSU). Należy jednak pamiętać, że w tamtych czasach słuchanie tak zwanych „wrogich stacji radiowych” lub czytanie zakazanych publikacji mogło skutkować surowymi karami, w tym więzieniem.

ABFSU była najważniejszą lewicową siecią studencką w Birmie. Została założona w 1936 r., kiedy Birma była jeszcze pod panowaniem kolonialnym Wielkiej Brytanii, a później odegrała kluczową rolę zarówno w walce o niepodległość, jak i w wielokrotnych ruchach antymilitarnych.

Po zamachu stanu w 1962 r. protesty studenckie zostały brutalnie stłumione, a reżim wysadził w powietrze historyczny budynek związku studenckiego na Uniwersytecie w Rangunie. Jednak opór studentów nie zniknął. Nowe fale protestów studenckich wybuchły w 1974, 1975 i 1976 r. Następnie, podczas ogólnokrajowego powstania prodemokratycznego w 1988 r. – tzw. ruchu 8888 – flagi ABFSU powróciły na ulice i ponownie stały się symbolem oporu przeciwko rządom wojskowym. W późniejszym okresie władze wojskowe często określały tę organizację mianem frontu komunistycznego lub siły wywrotowej. Kiedy studiowałem na uniwersytecie, pomogłem założyć oddział ABFSU na moim kampusie.

W tym samym czasie machina propagandowa wojska konsekwentnie przedstawiała Birmańską Partię Komunistyczną jako jedno z głównych źródeł niestabilności i podziałów w kraju. Jak na ironię, po przejęciu władzy przez generała Ne Wina w 1962 roku i ustanowieniu trwającej dziesiątki lat dyktatury wojskowej, jedyna legalna partia polityczna dozwolona przez reżim – Birmańska Partia Socjalistyczna (BSPP) – twierdziła, że wyznaje socjalizm, promując coś, co nazywała „birmańską drogą do socjalizmu”, co w praktyce oznaczało izolację gospodarczą, scentralizowaną kontrolę i rządy autorytarne.

Lata upadku gospodarczego i stagnacji społecznej w ramach tego systemu sprawiły, że wiele osób zaczęło bezpośrednio kojarzyć ubóstwo i represje z socjalizmem. W rezultacie terminy takie jak „komunizm”, „socjalizm”, a nawet „lewicowość” stały się głęboko napiętnowane w dyskursie publicznym. Dla wielu osób słowa te budziły strach lub nieufność. Ze względu na te historyczne doświadczenia mobilizowanie ludzi wokół lewicowych idei zawsze było w Birmie niezwykle trudne.

Kiedy i w jaki sposób zaczęliście organizować działania w duchu anarchistycznym?

Pod koniec 2013 i na początku 2014 roku zaczęliśmy tworzyć anarchistyczne grupy czytelnicze i budować sieci działania. Był to bardzo szczególny moment polityczny. Formalne rządy wojskowe zakończyły się w 2012 roku, ale Aung San Suu Kyi nie objęła jeszcze urzędu – lata te były powszechnie opisywane jako okres przejściowy. Wojsko przeprowadziło coś, co nazwało demokratyczną transformacją; uwolniono niektórych więźniów politycznych, a działania, które wcześniej były zakazane – takie jak publiczne zgromadzenia i publikacje – ponownie stały się częściowo legalne. Zaczęły powstawać organizacje społeczeństwa obywatelskiego i przez chwilę wydawało się, że kraj zmierza w kierunku normalności.

W tym samym czasie Aung San Suu Kyi podróżowała po kraju, promując strategię niestosowania przemocy i zmian wyborczych. Zachęcała ludzi do transformacji Birmy poprzez głosowanie, ale nie popierała protestów na miejscu. W międzyczasie zaangażowaliśmy się w organizowanie protestów dotyczących konfiskaty ziemi, która dotknęła rolników, praw pracowniczych, a później ruchu studenckiego przeciwko ustawie o edukacji narodowej rządu Thein Seina.

Akcja przeprowadzona przez Anonymous Burma w Rangunie, 2014 r.

W 2014 r. stworzyliśmy grupę o nazwie Anonymous Burma i zaczęliśmy działać pod tą nazwą. Nawet w tamtym okresie organizowanie otwartych protestów ulicznych było nadal trudne i ryzykowne. Nosiliśmy więc maski, paliliśmy plakaty parlamentarne w centrach miast i odpalaliśmy fajerwerki, aby przyciągnąć uwagę. Niektórzy zaczęli nazywać nas birmańską wersją „antify”, a osoby o podobnych poglądach politycznych kontaktowały się z nami, chcąc do nas dołączyć.

Zin Lynn, niegdyś legendarny lewicowy aktywista, obecnie więzień polityczny, również należał do naszej grupy Anonymous Burma. Był czołową postacią w ABFSU, a także muzykiem, który napisał wiele rewolucyjnych piosenek, w tym hymn ABFSU. Zapoznał pokolenia młodych protestujących z klasycznymi rewolucyjnymi piosenkami – napisał birmańskie teksty do Bella Ciao, Do You Hear the People Sing i The Internationale, aby można je było śpiewać na ulicach, a nie tylko słuchać z daleka. Po brutalnych represjach w marcu 2021 roku udał się do dżungli na szkolenie wojskowe, a następnie powrócił do Rangunu, aby uczestniczyć w działaniach partyzanckich w mieście. We wrześniu tego samego roku został aresztowany.

Do dziś przebywa w więzieniu. Wielu lewicowych aktywistów na wygnaniu oddaje mu hołd w swoich publikacjach i podczas występów na żywo.

Również w tym okresie w Rangunie rozpoczęliśmy współpracę z Food Not Bombs Burma. Kyaw Kyaw, wokalista punkowego zespołu Rebel Riot, zaczął organizować działania Food Not Bombs w Rangunie na początku 2010 roku, a wiele z ich politycznych piosenek wywarło na nas głęboki wpływ. Od tego czasu Food Not Bombs, Anonymous Burma i ABFSU często współpracowały podczas protestów i działań politycznych/społecznych.

W 2015 roku w Birmie odbyły się pierwsze wybory w okresie transformacji, a wielu zwykłych ludzi miało nadzieję na lepszą przyszłość kraju. Jednak nasze działania oporu trwały nadal. W tym samym roku zorganizowaliśmy akcję znaną jako „Długi marsz”, wzywając studentów do przemarszu z Mandalay do Rangunu w proteście przeciwko nowo wprowadzonej ustawie o edukacji narodowej, która centralizuje kontrolę nad uniwersytetami i zwiększa kontrolę państwa – a pośrednio także wojska – nad edukacją. Tysiące ludzi przeszło 600 km, zaczynając od Mandalay, a rząd brutalnie stłumił protest w Letpadan, mieście na północ od Rangunu.

W miarę zbliżania się wyborów zwolennicy Aung San Suu Kyi i NLD byli coraz bardziej wrogo nastawieni do naszego ruchu. Uważali, że nasze protesty zaszkodzą wyborom i zakłócą transformację demokratyczną. Ich zdaniem powodowaliśmy problemy w krytycznym momencie politycznym.

Wydaje się, że w obliczu wspólnego wroga, jakim były rządy wojskowe, relacje między birmańskimi lewicowcami a Aung San Suu Kyi były często niejednoznaczne – czasem oparte na współpracy, czasem na rywalizacji.

W rzeczywistości nigdy nie głosowałem na Narodową Ligę na rzecz Demokracji. W 2015 roku nie głosowałem. Nie głosowałem również w wyborach w 2020 roku. W tym czasie część lewicy rozpoczęła ruch „Nie głosuj”. Jedyny raz, kiedy głosowałem w Birmie, to podczas referendum konstytucyjnego w 2008 roku, kiedy to zagłosowałem przeciwko konstytucji.

W rzeczywistości, zanim Aung San Suu Kyi doszła do władzy, większość birmańskiej lewicy ją popierała. Od wyborów w 1990 roku ABFSU zdecydowanie wspierało NLD. Kiedy byłem nastolatkiem, brałem również udział w kampaniach młodzieżowych domagających się uwolnienia jej z aresztu domowego.

Jednak po jej uwolnieniu w 2010 roku szybko zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy zgodzić się z wieloma jej politykami i programami politycznymi. Na przykład, podczas gdy my domagaliśmy się całkowitego zniesienia konstytucji z 2008 roku, ona zdecydowała się zaakceptować jej ramy i uczestniczyć w wyborach w jej ramach. W międzyczasie pod jej rządami kontynuowano wiele dużych projektów górniczych, w tym bardzo kontrowersyjną kopalnię miedzi Letpadaung, gdzie uczestniczyliśmy w protestach przeciwko zniszczeniu środowiska i przymusowym przejęciom ziemi. Wiele z tych projektów zostało pierwotnie podpisanych podczas rządów wojskowych z zagranicznymi firmami, w tym chińskimi. Zamiast je zatrzymać, jej rząd ostro zareagował na lokalny opór.

To samo dotyczyło projektów takich jak wspierana przez Chiny tama Myitsone w stanie Kachin, gdzie również stłumiono protesty. Jej administracja promowała rozwój gospodarczy i inwestycje zagraniczne, ale skutkiem tego było często konfiskaty ziemi i wysiedlenia lokalnych społeczności.

Ostateczne zerwanie nastąpiło wraz z ludobójstwem Rohingów w 2017 roku. Kiedy udała się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, niektórzy z nas nadal mieli nadzieję, że ujawni zbrodnie wojska. Zamiast tego publicznie broniła wojska. Wkrótce potem zwolennicy NLD rozwiesili w całym kraju plakaty przedstawiające Aung San Suu Kyi stojącą ramię w ramię z przywódcami wojskowymi, z hasłem: „Popieramy Aung San Suu Kyi”.

Dla wielu z nas, lewicowców, był to moment ostatecznego zerwania.


III. Zanik rewolucji

7 października 2023 r. główne „kręgi rewolucyjne”, w tym osoby powiązane z NUG i wielu przedstawicieli większości bamarskiej, otwarcie wyraziły proizraelskie stanowisko. Pod koniec 2025 r., kiedy ABFSU wydało oświadczenie potępiające to, co określiło jako imperializm amerykański w następstwie interwencji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli i aresztowania Maduro, wywołało to intensywną reakcję w Birmie, a wiele osób oskarżyło ABFSU o komunizm. Kiedy, Twoim zdaniem, lewica zaczęła tracić swoją siłę mobilizacyjną?

W pierwszym roku po zamachu stanu lewicowcy i anarchiści w końcu znaleźli pole bitwy, na którym mogliśmy odegrać realną rolę. W tym czasie nadal mieliśmy silną siłę mobilizacyjną i byliśmy w stanie wprowadzić wiele lewicowych kwestii do publicznej dyskusji. Nawet w 2022 r. wiele działań było kontynuowanych, choć w coraz większym stopniu w podziemiu. Jednak wraz z wygasaniem początkowej energii rewolucyjnej, ruchy lewicowe również zaczęły słabnąć.

W latach 2023 i 2024 rewolucja wiosenna weszła w fazę upadku. Wojsko nadal posuwało się naprzód i umacniało swoją kontrolę, podczas gdy siły rewolucyjne stawały się coraz bardziej rozdrobnione i zdezorganizowane. Niektórzy przywódcy rewolucyjni otwarcie wypowiadali homofobiczne uwagi, a w niektórych tak zwanych „wyzwolonych obszarach” pojawiły się doniesienia o systematycznej przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć. Jednak pod hasłami rewolucji kwestie te były często celowo bagatelizowane lub ukrywane, ponieważ wielu obawiało się, że wewnętrzna krytyka osłabi opór wobec junty.

Wielu towarzyszy, wraz z którymi kiedyś walczyłem, nosi dziś broń. Minęło pięć lat. Nie są już tymi samymi ludźmi. Broń stała się ich formą władzy.

Ci młodzi ludzie dołączyli do zbrojnego ruchu oporu z gniewu i nienawiści do rządów wojskowych. Jednak w miarę przedłużania się wojny problemy wewnątrz samego Rządu Jedności Narodowej stały się bardziej widoczne i wielu bojowników zaczęło odczuwać rozczarowanie. Chwycili za broń, aby przeciwstawić się uciskowi, ale okazało się, że struktury władzy i hierarchii istnieją również w obozie rewolucyjnym, a przywództwo RJM nie różniło się zasadniczo od junty, której się sprzeciwiali.

W rezultacie coraz więcej bojowników decydowało się opuścić dżunglę. Ze względu na ograniczenia dokumentacyjne i mobilnościowe wielu z nich nie mogło podróżować daleko, a znaczna część ostatecznie trafiła do miast granicznych, takich jak Mae Sot.

W początkowej fazie rewolucji w Molotov Newsletter wielokrotnie podkreślaliśmy, że zbrojny opór musi kierować się wartościami politycznymi, w przeciwnym razie walka może przerodzić się w rozdrobnione watażkostwo. W rzeczywistości jednak większość oddziałów Ludowych Sił Obronnych nie ma orientacji politycznej; jedyną wspólną pozycją polityczną jest sprzeciw wobec junty wojskowej. Podobnie każda etniczna grupa zbrojna walcząca z wojskiem jest automatycznie postrzegana jako legitymizowana siła polityczna, często bez dalszej analizy.

Jednak wiele z tych grup zbrojnych pozostaje zorganizowanych głównie według kryteriów etnicznych, a ich społeczności polityczne są zbudowane wokół tożsamości etnicznej. Stwarza to ryzyko powielania nowych form etnonacjonalizmu, zamiast ich przezwyciężania. Nawet grupy powszechnie uważane obecnie za najbardziej postępowe, takie jak BPLA (Bamar People’s Liberation Army), nadal działają w pewnym stopniu w tych ramach. Różnica polega na tym, że są one bardziej zaznajomione z dyskursem postępowym i próbują regulować swoje postępowanie za pomocą takich wartości, dlatego nadal są postrzegane jako jedna z niewielu grup zbrojnych, które poważnie angażują się w kwestie polityczne.

Obecnie, pięć lat po zamachu stanu, wojsko rozpoczęło organizację wyborów, które wielu obserwatorów nazywa fikcją. Jak rozumiesz tę sytuację?

Wiele osób, które porzuciły pracę w ramach ruchu nieposłuszeństwa obywatelskiego (CDM), ostatecznie zostało zmuszonych do powrotu do systemów, którym kiedyś się sprzeciwiały, po prostu po to, aby przetrwać. Inni szukali azylu w krajach trzecich [poza Tajlandią]. Ruchy bojkotowe, które rozpoczęły się w 2021 roku, stają się coraz trudniejsze do utrzymania. Wojsko doskonale rozumie tę rzeczywistość i właśnie w tych warunkach przystąpiło do przeprowadzenia kolejnych wyborów, które wielu postrzega jako inscenizowane.

Niektóre siły polityczne, które na początku powstania pozostawały na marginesie obozu NLD, takie jak Partia Ludowa, obecnie uczestniczą w tym szeroko krytykowanym procesie wyborczym. Jednocześnie kandydaci w wyborach coraz częściej mówią o „rozejmie” i „pokoju” – językiem, który jeszcze kilka lat temu, kiedy rewolucyjny impet był nadal obecny, byłby prawie nie do pomyślenia.

Myślę, że jednym z ważnych powodów, dla których doszliśmy do tego punktu, jest to, że Rząd Jedności Narodowej (NUG) narzucił swoje przywództwo na to, co początkowo było spontanicznym powstaniem prowadzonym przez młodych ludzi, zwłaszcza protestujących z pokolenia Z. Wkrótce po rozpoczęciu protestów powstał NUG, a większość jego ministrów pochodziła z pokolenia ukształtowanego przez powstanie z 1988 r. i ruch studencki z 1996 r. Jednocześnie niektórzy liderzy ruchu, którzy mieli silny wpływ na młodych ludzi, zostali włączeni do struktury, często jako figuranci, aby przywództwo nie wydawało się całkowicie oderwane od młodszego pokolenia.

Na przykład NUG kładzie nacisk na to, co nazywa polityką reprezentacyjną – zapewnienie, że kobiety zajmują około połowy stanowisk kierowniczych lub że uwzględnione są różne grupy etniczne. Nie oznacza to jednak, że te kobiety reprezentują kobiety sprzeciwiające się patriarchatowi, ani że przedstawiciele grup etnicznych naprawdę walczą o zbiorowe prawa swoich społeczności. Często taka reprezentacja służy raczej demonstrowaniu różnorodności.

Ludzie nadal nienawidzą junty wojskowej, ale są też zmęczeni samą wiosenną rewolucją. Wielu z tych, którzy kiedyś całkowicie poświęcili się opozycji, powoli wraca do zwykłego życia, zmęczeni rzeczywistością. Osobiście to odczuwam. W pierwszym roku po zamachu stanu mogłem całkowicie poświęcić się rewolucji. Teraz, podobnie jak wielu innych, walczę o przetrwanie.

Z mojej perspektywy „rewolucja wiosenna” już się nie powiodła. Bardzo trudno jest to powiedzieć otwarcie, a po tak wielu poświęceniach wiele osób nie może tego zaakceptować. Nie sądzę jednak, abyśmy mogli dalej żyć w iluzji, że zwycięstwo jest tuż za rogiem. Jeśli pewnego dnia chcemy ponownie wygrać, jedyną drogą naprzód może być powrót do edukacji politycznej, organizowanie młodych ludzi i odzyskanie terenu ideologii i wartości.

Jednocześnie muszę dodać, że moje doświadczenia i ocena rewolucji nie reprezentują wszystkich lewicowych bojowników ruchu oporu w Birmie. Towarzysze, którzy udali się do dżungli na szkolenie wojskowe i nadal walczą na terytoriach etnicznych sił zbrojnych lub w regionach takich jak Sagaing w środkowej Birmie, doświadczają rewolucji w zupełnie inny sposób.

Niedawno, w listopadzie 2025 r., powstał Sojusz Rewolucji Wiosennej. Wiele grup zbrojnych dołączyło do tego sojuszu i odeszło od przywództwa Narodowego Rządu Jedności. Zobowiązały się one do kierowania się wspólnymi postępowymi zasadami. Dla wielu osób sojusz ten nadal stanowi ostatnią nadzieję na jedność w ramach ruchu oporu.


IV. Wygnanie

Z jednej strony wydaje się, że rewolucyjny impet słabnie. Z drugiej strony, tutaj, w Tajlandii, wydaje się, że w społeczności birmańskich uchodźców „rewolucja” stała się przemysłem napędzanym przez organizacje pozarządowe. Jak to postrzegasz?

W rzeczywistości tendencja ta nie rozpoczęła się po rewolucji wiosennej. Jej korzenie sięgają wcześniejszego okresu transformacji demokratycznej.

Po dojściu do władzy Aung San Suu Kyi w 2015 r. Birma rzeczywiście doświadczyła okresu względnego otwarcia. Dla wielu osób był to pierwszy moment, w którym poczuli, że Birma ponownie łączy się z resztą świata. Właśnie w tych latach do Birmy wkroczyło wiele zachodnich organizacji pozarządowych, które zapewniły społeczeństwu obywatelskiemu znaczne fundusze.

Wielu byłych aktywistów oddolnych zaczęło zakładać własne organizacje pozarządowe i stało się częścią nowego ekosystemu instytucjonalnego. Programy działania były często kształtowane przez darczyńców, a aktywiści coraz częściej pracowali zgodnie z priorytetami finansowania. Aktywizm stopniowo stał się zawodem.

W latach 2015–2020 wyraźnie widać było, że wiele projektów i programów społeczeństwa obywatelskiego było kształtowanych przez agendy zewnętrzne, czasami słabo dostosowane do rzeczywistych potrzeb społeczności lokalnych. W trakcie tego procesu bolesne było obserwowanie, jak niektórzy aktywiści, którzy kiedyś byli pełni energii i przekonania, stopniowo byli wchłaniani – a czasem korumpowani – przez system organizacji pozarządowych.

Teraz, pięć lat po zamachu stanu, obserwujemy pojawienie się kolejnego pokolenia tzw. aktywistów organizacji pozarządowych. Niektórzy wykorzystują rewolucję i cierpienia ludzi do budowania własnej kariery – uzyskują stypendia zagraniczne, wchodzą do międzynarodowych sieci organizacji pozarządowych i stają się rzecznikami demokratycznej walki Birmy. Jednak w rzeczywistości wielu z nich jest coraz bardziej oddalonych od tego, co dzieje się w terenie.

Ze swojej strony zawsze kierowałem się inną logiką. Prowadzę własną małą firmę, dzięki czemu mogę samodzielnie się utrzymać, jednocześnie uczestnicząc w ruchach społecznych. Zarówno w okresie przejściowym, jak i obecnie, moi towarzysze i ja nadal organizujemy się zgodnie z zasadami anarchistycznymi, opierając się na finansowaniu społecznościowym i wzajemnej pomocy, zamiast sporządzać budżety, ubiegać się o dotacje lub składać raporty z projektów, aby kontynuować naszą pracę.

Czy mógłbyś opisać, w jaki sposób angażujesz się obecnie w organizację społeczną na wygnaniu?

Na tym etapie większość moich działań koncentruje się na organizowaniu społeczności na wygnaniu. Przybyłem do Mae Sot pod koniec 2021 roku. Od tego momentu zaprzestałem współpracy z Komitetem Strajku Ogólnego i skupiłem się na organizowaniu lokalnej społeczności.

Mae Sot gości dużą populację osób przebywających tu tymczasowo. Wiele z nich to młodzi ludzie, a wiele innych to rodziny, które uciekły wraz z dziećmi. Wiele z nich brało kiedyś udział w ruchu nieposłuszeństwa obywatelskiego i po odejściu z pracy znalazło się na czarnej liście władz wojskowych. Nie mogąc legalnie opuścić Birmy, utknęli w tym przygranicznym miasteczku, prowadząc swego rodzaju tymczasowe życie. Mae Sot jest również miejscem odpoczynku i zaopatrzenia dla wielu bojowników PDF. Niektórzy nadal aktywnie uczestniczą w ruchu oporu w dżungli i przyjeżdżają tu tylko od czasu do czasu, aby odpocząć. Inni opuścili pole bitwy z powodu obrażeń lub rozczarowania i na razie próbują tu przetrwać.

Niektórzy z nich mogą ostatecznie osiedlić się w krajach trzecich, ale wierzę, że wielu z nich pewnego dnia powróci do Birmy. Na razie prawie wszyscy tutaj żyją w stanie zawieszenia – bez stałej pracy i bez prawdziwego domu. Jednak wielu rewolucjonistów nie postrzega już tych wysiedleńców jako części rewolucji. Stopniowo zdałem sobie sprawę, że właśnie w tym obszarze musimy podjąć działania: organizować tych, którzy utknęli w tych przygranicznych przestrzeniach.

W związku z tym założyłem coś, co nazywamy „Mae Sot Home” i wykorzystuję to miejsce jako platformę do organizowania codziennych zajęć – meczów piłki nożnej, pokazów filmowych, grup czytelniczych – aby zbliżyć do siebie ludzi z bardzo różnych środowisk: pracowników migrujących, wygnanych bojowników ruchu oporu, Bamarów, Karenów i członków społeczności muzułmańskich. Podczas tych spotkań rozmawiamy o antyfaszyzmie, kwestiach płci i relacjach etnicznych.

Iftar podczas ramadanu w Maesot, 2024 r. Food Not Bombs Mae Sot dostarcza żywność społeczności muzułmańskiej.

W tym samym czasie, wraz z innymi towarzyszami, założyliśmy organizację Food Not Bombs Mae Sot. Gotujemy posiłki dla wysiedlonych uchodźców z Birmy, ale nie w sposób charytatywny, odgórny. Chcemy raczej przekazać idee wzajemnej pomocy i solidarności. Niektórzy ludzie zaangażowani w zbrojny ruch oporu wyśmiewają nas, a nawet atakują, twierdząc, że teraz jest czas na broń, a Food Not Bombs brzmi jak antywojenny aktywizm. W rzeczywistości jednak organizowaliśmy działania Food Not Bombs w Rangunie już na początku 2010 roku, na długo przed zamachem stanu. Dzisiaj walczymy z wojskiem, aby pewnego dnia znów móc żyć w pokoju – a nie po to, aby społeczeństwo pozostało na stałe zmilitaryzowane.

W ramach działalności Mae Sot Home piłka nożna stała się jednym z naszych najważniejszych narzędzi organizacyjnych, częściowo ze względów bezpieczeństwa. Wiele osób tutaj nie ma statusu prawnego, a publiczne zgromadzenia często znajdują się w szarej strefie. Kiedyś próbowaliśmy zorganizować koncert i zostaliśmy zgłoszeni władzom, co zmusiło nas do zmiany miejsca w ostatniej chwili. Mecze piłki nożnej są jednak łatwiejsze do zorganizowania, ponieważ sport ten jest powszechnie akceptowany i popularny w regionie. Co ważniejsze, piłka nożna nie ma prawie żadnych barier wejścia, a birmańscy pracownicy migrujący w Mae Sot mają już silną kulturę piłkarską. Staje się to łatwym sposobem na zgromadzenie młodych uchodźców i pracowników migrujących. Organizujemy również mecze drużyn kobiecych i młodzieżowych, a podczas tych wydarzeń omawiamy takie kwestie, jak przemoc domowa, równouprawnienie płci i antyfaszyzm.

Niektóre osoby, które wyemigrowały tu przed zamachem stanu, początkowo czuły się oddalone od ruchu rewolucyjnego, ale dzięki wspólnej grze w piłkę nożną stopniowo zaczęły angażować się w rozmowy i rozumieć trudności, z jakimi borykają się inni. Jednocześnie niektórzy młodzi ludzie, którzy przybyli po zamachu stanu, zwłaszcza ci z dużych miast, czasami zbytnio identyfikują się ze swoją tożsamością „rewolucyjnych uchodźców” i patrzą z góry na tych, którzy przybyli wcześniej – często pracowników migrujących lub muzułmańskich handlarzy transgranicznych – uważając ich za niewystarczająco postępowych. W rzeczywistości jednak rasizm i szowinizm bamarski istnieją również w samym ruchu rewolucyjnym. Uważam, że zamiast nieustannie rysować granice między przyjaciółmi a wrogami, ważniejsze jest pozostawienie ludziom przestrzeni na zmianę.

System edukacyjny Birmy wychował pokolenia ukształtowane przez nacjonalistyczne uprzedzenia. Teraz, dzięki rozłamom spowodowanym zamachem stanu, rewolucją i wygnaniem, możemy wreszcie mieć szansę odzyskać część z nich.

Tłumaczenie


Więcej informacji

  • Wielu birmańskich anarchistów używa angielskiego terminu „Birma” zamiast „Mjanma”, ponieważ ten ostatni kojarzy się z rządzącym reżimem wojskowym od momentu jego oficjalnego przyjęcia w 1989 roku. Inni birmańscy lewicowcy preferują „Myanmar” pomimo tych skojarzeń, ponieważ „Birma” (preferowana również przez liberalną Narodową Ligę na rzecz Demokracji) jest ściślej związana z większością Bamar, a także z brytyjskim kolonializmem. Terminy te są identyczne w języku birmańskim; różne pisownie angielskie odzwierciedlają wymowę literacką i potoczną. Oba terminy pochodzą od terminu Bamar określającego ich własną grupę etniczną.
  • Rozpoczęty po zamachu stanu w lutym 2021 r. ruch obywatelskiego nieposłuszeństwa (CDM) w Birmie jest pokojowym ruchem oporu, w ramach którego urzędnicy państwowi i pracownicy rozpoczęli strajk i odmówili współpracy z juntą, stając się główną siłą wiosennej rewolucji pomimo surowych represji.
  • Konstytucja z 2008 r., opracowana pod rządami wojskowymi i zatwierdzona w kontrowersyjnym referendum wkrótce po cyklonie Nargis, jest powszechnie postrzegana przez siły opozycyjne jako narzędzie służące utrzymaniu kontroli wojskowej. Zastrzega ona 25% miejsc w parlamencie dla wojska, skutecznie przyznając mu prawo weta w sprawie poprawek do konstytucji.
  • Odpowiedzialność za ochronę (R2P) to zatwierdzona przez ONZ norma międzynarodowa przyjęta w 2005 r., mająca na celu zapobieganie ludobójstwu, zbrodniom wojennym, czystkom etnicznym i zbrodniom przeciwko ludzkości. Zakłada ona, że suwerenność wiąże się z odpowiedzialnością, a jeśli państwo nie chroni swojej ludności, społeczność międzynarodowa musi interweniować za pomocą środków dyplomatycznych lub, w ostateczności, militarnych.
  • Zwyczaj uderzania w garnki i patelnie z balkonów o zmierzchu wywodzi się z tradycyjnego birmańskiego przekonania, że hałasowanie o zmierzchu odstrasza złe duchy.
  • W grudniu 2019 r. ówczesna doradczyni stanu Aung San Suu Kyi stawiła się przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, aby bronić Birmy przed zarzutami, że wojsko dopuściło się ludobójstwa na muzułmanach rohingya.

Strona ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Nie namawiamy nikogo do łamania prawa.