Początki
Carlos “Koyokuikatl”(1) Cortez urodził się 13 sierpnia 1923 roku w Milwaukee. Pochodził z mieszanej rodziny. Matka była niemiecką pacyfistką i socjalistką, natomiast ojciec urodzonym w 1880 roku w Mazatlan meksykańskim “Mesitzo” (termin określający mieszane europejsko-rdzenne pochodzenie mieszkańców Meksyku). Ojciec Carlosa – Alfred E. Cortez, przybył do USA jako mały chłopiec i dorastał wraz z rodzicami w Kalifornii. Alfred Cortez bardzo szybko przyłączył się do walki o “wolność słowa”(2), gdzie brał udział w protestach 1912 roku w San Diego. Od 1916 roku był już członkiem Industrial Workers Of The World, mówił pięcioma językami i był aktywnym związkowcem w branży budowlanej. Matka Carlosa – Augusta, urodzona w Racine, w stanie Wisconsin w niemieckiej rodzinie imigrantów, była członkinią Socialist Party of America i zwolenniczką Eugene Debs’a(3).
Carlos jako młody chłopak zapisał się do socjalistycznej młodzieżówki Young People’s Socialist League. Spędził on również 18 miesięcy w federalnym więzieniu Sandstone w stanie Minnesota, w którym przebywał za odmowę służby wojskowej podczas drugiej wojny światowej. Wtedy zaczął używać pseudonimu “Koyokuikatl”, gdzie z okna celi wsłuchiwał się w zawodzenia kojotów, które potrafiły przybierać melodyczne brzmienia. Dla niego, jak i dla wielu rdzennych ludów Ameryk, kojot jest symbolem zarówno mądrego sprytu jak i wolności. Cortez twierdził, że wsłuchując się w “śpiewy” kojotów w więziennej celi, czuł się bardziej wolny, niż jakby miał posłusznie wykonywać rozkazy funkcjonariuszy państwa. Wiedział, że za jakiś czas opuści więzienne mury, a strażnicy którzy go pilnowali byli dla niego tymi, którzy tak na prawdę odsiadywali tam dożywocie.
Po wyjściu z więzienia Carlos podejmował się różnych zawodów; pracował na budowach, sklepie i w fabryce chemikaliów. Od 1947 roku poszedł w ślady ojca i zapisał się do związku IWW, z którym pozostał silnie związany do końca swojego życia. Przyjął również poglądy anarchosyndykalistyczne, które definiowały jego spojrzenie na istotę państwa i drogi do wyzwolenia klasy pracującej spod kapitalistycznego ucisku. Anarchizm był bardzo ważną częścią i motorem napędowym życia Carlosa, uważał podobnie jak Emma Goldman, że jeżeli parlamentarne wybory mogły by przynieść konkretne zmiany, były by one nielegalne.
Anarchizm i sztuka
Carlos od najmłodszych lat przejawiał najróżniejsze talenty artystyczne. Pisał poezję, zajmował się fotografią, był autorem piosenek, ale przede wszystkim tworzył (i sam powielał) ilustracje i grafiki, głównie za pomocą technik drzeworytu i linorytu. Od samego początku jego prace nacechowane były problematyką społeczną. Udostępniał je głównie związkowi IWW, który wykorzystywał je jako ilustracje do swoich biuletynów i gazet, a także do plakatów rozpowszechnianych na ulicach amerykańskich miast. Swoje dzieła tworzył nawet z podłogowych płytek, jak na przykład praca przedstawiająca meksykańskich chłopów pracujących w polu, którą stworzył na potrzeby biuletynu IWW.
W 1948 roku eksperymentował również z historyjkami obrazkowymi, które były zamieszczane w głównym organie prasowym IWW – Industrial Worker, lecz skoncentrował swoje wysiłki na tworzeniu szaty graficznej używając techniki linorytu. Twierdził, że wiele radykalnych gazet – nieposiadających reklam, grantów, czy bogatych sponsorów operuje na krawędzi bankructwa. Pisma takie jak Industrial Worker nie posiadały nowoczesnej technologii do tworzenia grafik, czy profesjonalnych maszyn drukarskich, więc trzeba było używać technik, które umożliwiały finansową egzystencję wydawniczą, przy zachowaniu wizualnej estetyki gazety. Kiedy ceny linoleum znacząco wzrosły, Carlos zaczął używać drewna, często znajdując kawałki starych mebli, w których grawerował swoje obrazy. Uważał, że “W każdym kawałku drewna drzemie potencjalny kawałek sztuki, czekający na uwolnienie. Składam hołd każdemu drzewu, które zostało ścięte, aby kawałek drewna mógł coś zakomunikować”. Pomimo tego, że tworzył również obrazy malowane farbami olejnymi, to jednak zawsze uważał drzeworyt za coś lepszego. Namalowany obraz faktycznie był jedyny w swoim rodzaju, lecz to właśnie drzeworyt czy linoryt był czymś, co można odtworzyć wielokrotnie i rozpowszechnić pośród społeczeństwa. Sama idea sztuki według Corteza nie ma waloru wyłącznie estetycznego i przynajmniej w jego własnym wykonaniu powinna służyć jakiemuś celowi. Dla niego cel był jasny – wyzwolenie klasy pracującej.

Chicago
W 1965 roku przeprowadził się do Chicago, gdzie zamieszkał ze swoją ukochaną żoną Marianne. W Chicago znajdowała się bardzo mocna komórka IWW, jak i jej wydawniczo – logistyczna centrala. To tu wydawany był Industrial Worker, a jego redaktorem naczelnym był znany w kręgach związkowych Fred W. Thompson. Thompson postanowił wykorzystać talenty Carlosa i zaangażować go w prace nad pismem. Oprócz oprawy graficznej, Carlos zaczął regularnie pisać, tworzył kolumnę – Left Side, pisał eseje, artykuły i polemiki. W latach 60-tych został na jakiś czas redaktorem naczelnym gazety. Od momentu zamieszkania w Chicago, dom jego i Marianne stał się swoistym chicagowskim epicentrum anarchizmu. Odbywały się tu spotkania związkowe, wieczorki poezji, przyjeżdżali w odwiedziny anarchiści z najróżniejszych zakątków świata, a w latach 70-tych, kiedy IWW straciło biuro redakcyjne gazety, na jakiś czas redakcja przeniosła się do domu Carlosa i Marianne. W tym samym okresie Cortez założył Movimiento Artistico Chicano (MARCH). Było to pierwsze stowarzyszenie skupiające latynoskich artystów w Chicago. Organizacja ta skupiała wielu młodych artystów zafascynowanych rewolucyjną i eksperymentalną twórczością ruchu “Chicano”. Jednym z zainteresowań Corteza, było przywrócenie do życia tradycji tworzenia murali. Sztuka uliczna, której częścią były murale, doskonale wpasowywała się w definicję sztuki jako narzędzia walki, którą od samego początku propagował Carlos. Tradycyjne murale, jak i sam ruch “Chicano” odwoływał się do społecznych i klasowych kwestii, buntów chłopskich czy meksykańskiej rewolucji.
Swoje inspiracje artystyczne, jak przyznaje sam Cortez, czerpał z prac José Guadalupe Posady – meksykańskiego rewolucjonisty, który posługując się techniką litografii tworzył nasycone satyrą i meksykańskimi tradycjami ilustracje polityczne do wielu pism ukazujących się w czasach dyktatury Porfirio Diaza. Posada wspierał również chłopski powstańczy ruch Emiliano Zapaty i był wielką inspiracją dla artystów w Meksyku. Drugą inspiracją była dla Corteza twórczość Käthe Kollwitz – niemieckiej socjalistki i ekspresjonistki żyjącej na przełomie XIX i XX wieku. Kollwitz była niezwykle utalentowaną rzeźbiarką, malarką i graficzką tworzącą ilustracje za pomocą technik litografi, drzeworytu, czy miedziorytu. Jej prace zostały uznane w Niemczech od 1937 roku za “sztukę zdegenerowaną”. Carlos Cortez połączył swoją fascynację ich twórczością ze sztuką rdzennych meksykańskich społeczności, tworząc specyficzną mieszankę ekspresjonizmu i azteckiej kultury. Jego sztuka nie była oderwana od rzeczywistości, wręcz przeciwnie, zakorzenienie w codziennej pracy i egzystencji rolników, robotników, czy w konfliktach społecznych, sytuuję jego ilustracje jako odzwierciedlenie życia i problemów ludzi pracy, często naznaczonych wyzyskiem i przemocą ze strony rządzących. Doświadczenia te czerpał nie z gazet, czy z ciepłego fotela, lecz poprzez bezpośrednie zaangażowanie się w walkę z władzą i wyzyskiem. Budził on zaufanie pośród wszystkich, którzy z nim przebywali. Konkretne sytuacje z życia przelewał na swoje ilustracje, lub zamieniał w słowa drukowane w związkowych gazetach. Pewnego razu w meksykańskim warsztacie graficznym “Taller Mexicano de Grabado”, w którym Cortez przebywał wraz z towarzyszami, pojawiła się grupa kobiet z Gwatemali. Opowiedziały one swoją historię w której opisały porwanie ich mężów przez szwadrony śmierci. Mężowie na oczach rodzin zostali zabrani ze swoich domów. Cortez spisywał te relacje, a jedna szczególnie zapadła mu w pamięć, kiedy to do jednego z domów wdarła się grupa uzbrojonych członków szwadronów śmierci, wraz z jednym, zapewne lokalnym chłopem, który zamaskowany wskazał palcem męża jednej z kobiet. Ta chroniła ciałem swoją dwójkę małych dzieci. Mąż został brutalnie wywleczony z chaty i zniknął na zawsze. Carlos to wydarzenie przedstawił w swoim linorycie z 1993 roku o tytule “Before The Dissaperance” (Przed zniknięciem). Podobny los spotkał wiele gwatemalskich rodzin. Jest to jeden z przykładów jak “żywe” i zakorzenione w rzeczywistości są pracę Carlosa Corteza.
Ostatni etap
Od 1981 roku Carlos zaczął chorować na serce, nie przeszkadzało mu to jednak tworzyć i brać udział w działaniach związku. Obiecał kiedyś wraz z towarzyszami, że zbudują tablicę pamiątkową dla pięciu zamordowanych górników z IWW, którzy zostali zastrzeleni przez władze w 1927 roku podczas pikiety przed kopalnią węgla Columbine w miasteczku Erie w stanie Kolorado. Dotrzymał on swojej obietnicy i w 1989 roku wyruszył w podróż do Erie, by wraz z przyjaciółmi ze związku postawić na cmentarzu tablicę upamiętniającą pomordowanych towarzyszy. “My nigdy nie zapominamy” – twierdził. Jego żona Marianne zmarła w 2001 roku, co było ogromnym ciosem dla Corteza. Carlos odszedł w styczniu 2005 roku w Chicago żegnany przez anarchistów i towarzyszy ze związku IWW. Po śmierci Carlosa dom w którym mieszkał z Marianne, zamienił się w galerię jego dzieł, a zarazem bibliotekę książek i broszur które zebrał podczas swojego życia. Jest to również miejsce spotkań anarchistów i wszystkich zainteresowanych twórczością rewolucyjną. W piwnicy ciągle znajduje się jego pracownia, w której mieści się jego stara prasa drukarska, a także narzędzia których używał do produkcji drzeworytów i linorytów. Na tyłach domu znajdują się sypialnie, które służą jako miejsca odpoczynku dla odwiedzających dom związkowców z IWW. Większość prac Carlosa znajduje się obecnie w Narodowym Muzeum Sztuki Meksykańskiej w Chicago i ciągle stanowią inspiracje dla współczesnego ruchu związkowego i anarchistycznego.
Leon
(1) Przydomek ten pochodzi z “pieśni o kojocie” w azteckim języku Nahuatl
(2) Tak zwane “free speech fights” były ogólnokrajową kampanią w USA prowadzoną przez IWW na początku XX wieku. Celami tej kampanii było organizowanie robotników, walka o wolność zrzeszania się, wolność wypowiedzi i walka z kapitalistyczną cenzurą.
(3) Eugene Victor Debs (1855 – 1926), był jednym z założycieli związku Industrial Workers of the World, reprezentował opcję syndykalizmu uznającego walkę parlamentarną jako narzędzie walki klasowej. Kilkukrotnie kandydował na prezydenta Stanów Zjednoczonych min. z ramienia Socialist Party of America, której był współtwórcą.























































































