28 czerwca 1936 roku Aleksander Berkman odebrał sobie życie. Cierpiąc na raka prostaty i borykając się z trudnościami finansowymi, nie był już w stanie dłużej znosić tej sytuacji. Dwa tygodnie przed wybuchem hiszpańskiej wojny domowej zmarł jeden z najwybitniejszych anarchistów ostatnich pięciu dekad. Emma Goldman, jego była kochanka i przyjaciółka na całe życie, pogrążona była w agonii po stracie swojego drogiego towarzysza, a świat stracił wielki umysł – człowieka, który sprzeciwiał się nierównościom i represjom, człowieka, który nieustannie walczył o wolność i rewolucję, pomimo głębokiego rozczarowania następstwami Czerwonego Października z 1917 roku.
Berkman urodził się 21 listopada 1870 roku w Wilnie (wówczas należącym do carskiej Rosji) w rodzinie żydowskiej. Podobnie jak wielu młodych Żydów swojego pokolenia, wkrótce znalazł się w konflikcie z tradycją i zasadami rodzinnymi. W szkole zwracał na siebie uwagę swoim „nieprzystosowanym” zachowaniem i wpadał w kłopoty, jednocześnie interesując się rosyjskim nihilizmem i czerpiąc inspirację z powieści Mikołaja Czernyszewskiego Co robić? (1863).
Nie mając w ojczyźnie perspektyw na przyszłość, zaczął marzyć o Stanach Zjednoczonych, wyobrażając sobie bardziej wolne i liberalne środowisko. Po przybyciu na miejsce odkrył jednak – podobnie jak wielu innych imigrantów – że wyzysk pracowników był na porządku dziennym. Berkman uległ dalszej radykalizacji, zwłaszcza po tragedii na Haymarket, i coraz bardziej inspirowały go postulaty Siergieja Neczajewa dotyczące prawdziwego rewolucjonisty, przedstawione w jego Katechizmie rewolucjonisty (1869). Wszystko inne wydawało się dla młodego mężczyzny sprawą drugorzędną; poświęcił swoje życie wyższej sprawie i stał się anarchistą. Ucierpiały na tym jego relacje osobiste, w tym z młodą Emmą Goldman: Berkman wydawał się niechętny do cieszenia się życiem, dopóki rewolucja nie doprowadziła do prawdziwej równości.
W Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX wieku równość często wydawała się jednak pustym frazesem, a wyzysk i przemoc stosowane wobec strajkujących robotników doprowadzały młodego anarchistę do furii. Berkman uznał, że zmiana takich warunków może wymagać akcji bespośredniej. Kiedy strajk hutniczy w Homestead w 1892 roku przybrał gwałtowny obrót, postanowił dokonać zabójstwa dyrektora operacyjnego Andrew Carnegie, Henry’ego Claya Fricka. Trzy strzały i dwukrotne pchnięcie nożem nie zdołały zabić Fricka, a – ku własnemu zaskoczeniu Berkmana – nie zginął on na miejscu. Szybko stał się znany w całym kraju i poza jego granicami jako anarchistyczny zamachowiec i został skazany na 22 lata więzienia, z czego 14 spędził w celi w Pensylwanii, gdzie został „pogrzebany żywcem” (Goldman), zanim został zwolniony w 1906 roku.
Po „okropnościach i mroku [swojego] koszmaru w Pensylwanii” (Berkman) powrócił do życia publicznego i ponownie zaangażował się w ruch anarchistyczny. Po ponownym połączeniu sił z Goldman pracował nad czasopismem Mother Earth i pełnił inne funkcje, w szczególności jako redaktor The Blast, wydawanego w San Francisco w latach 1916 i 1917, dążąc do przebudzenia rewolucyjnej świadomości amerykańskiej klasy robotniczej. Podczas I wojny światowej wraz z Goldman zorganizowali Ligę Przeciwko Poborowi i otwarcie sprzeciwiali się roli rządu Stanów Zjednoczonych w tej wojnie. W przemówieniu wygłoszonym w Forward Hall 14 czerwca 1917 roku Berkman argumentował, że gdyby amerykańscy robotnicy „znali swoje prawdziwe interesy, wiedzieliby, że są w rzeczywistości wykorzystywani do zwiększania i pomnażania zysków szefów”. Obaj anarchiści zostali wkrótce objęci inwigilacją, aresztowani podczas nalotów Palmera i oskarżeni – w praktyce – o zdradę stanu, ponieważ publicznie krytykowali pobór do wojska.
Po kolejnej odsiadce w 1919 roku zostali wydaleni ze Stanów Zjednoczonych wraz z prawie 250 innymi radykałami, wysłani bez podania miejsca przeznaczenia.

Z amerykańskiego statku transportowego „Buford” Berkman napisał do Eleanor Fitzgerald o dniach spędzonych na tym „tajemniczym statku”. Niepewność co do miejsca, do którego ich przewożono, ciążyła na wszystkich na pokładzie. Kiedy dowiedzieli się, że zmierzają do Rosji Sowieckiej – kraju, w którym rewolucja socjalistyczna zmiotła kapitalistyczną elitę – wybuchły okrzyki radości i powróciła nadzieja. Wierzyli, że w Rosji będą mogli pomóc w kształtowaniu powojennego świata i szerzyć idee, by zapoczątkować globalną rewolucję. Jednak po raz kolejny nadzieje Berkmana zostały zawiedzione. Rzeczywistość w Rosji Sowieckiej była daleka od tego, co sobie wyobrażał. Początkowo był gotów zaakceptować pewną centralizację bolszewicką, o ile wydawało się, że chroni ona rewolucję i broni jej przed zagraniczną interwencją. W przeciwieństwie do Goldman zbyt późno zdał sobie sprawę, że rewolucja została już zepsuta, a jej demokratyczne elementy stłumione. Dopiero wydarzenia w Kronsztadzie w marcu 1921 roku sprawiły, że Berkman zerwał z Leninem i rewolucją rosyjską. Wkrótce potem wraz z Goldman opuścił Rosję, spędzając kolejne lata na wygnaniu: w Szwecji, Niemczech i Francji.
Prace Berkmana dotyczące rewolucji rosyjskiej i rządów bolszewików spotkały się jedynie z ograniczonym zainteresowaniem, choć jego wnikliwe analizy porewolucyjnej korupcji zachowują wartość teoretyczną do dziś. Jego teksty na temat anarchizmu są bez wątpienia wciągające i pouczające – nie tylko dla naukowców czy rewolucyjnych aktywistów, ale dla każdego, kto interesuje się anarchizmem jako alternatywną filozofią lub sposobem życia. Jednak jego działalność intelektualna od początku lat 20. XX wieku ledwo pozwalała mu się utrzymać. Pracował jako redaktor i tłumacz, ale z trudem zarabiał na życie, nieustannie polegając na przyjaciołach i ich wsparciu. Zanim zakończył swoje życie, stracił znaczną część swojego intelektualnego wpływu w Stanach Zjednoczonych, gdzie – podobnie jak gdzie indziej po I wojnie światowej – ruch anarchistyczny stracił na sile i liczebności. W Stanach Zjednoczonych Berkman był – i zbyt często nadal jest – pamiętany wyłącznie jako anarchista-zamachowiec. Jego refleksje na temat życia i jego anarchistycznych możliwości stanowią jednak znacznie bogatsze pole do dyskusji i debaty, niż pozwala na to tak wąskie spojrzenie. Warto zatem wyjść poza stereotyp i na nowo odkryć idee oraz wizje Alexandra Berkmana – myśli, które nawet dzisiaj mają wciąż moc zmieniania świata.























































































