Publikujemy komentarz wobec ostatniej demonstracji w Łodzi, który nam nadesłano. Wartościowy tekst, chociaż nie ze wszystkim się zgadzamy i na dniach z naszej strony będzie napisana polemika. To też znak dla Was wszystkich, że warto pisać teksty i prowadzić w ruchu dyskusję, a my zawsze chętnie wrzucimy teksty napisane na poziomie.
W zeszły weekend ulicami Łodzi przeszedł Marsz Antyrasistowski, podczas którego doszło do przykrego incydentu. Jedna z osób, nie będąca organizatorem, podniosła przez megafon okrzyk: „Naziole ch**e, Antifa was wy*orduje”. W tym komentarzu chcę skupić się na burzy medialnej, manipulacjach Konfederacji, genezie tego okrzyku i przykrej tendencji, którą od pewnego czasu widzę w polskim antyfaszyźmie.
Hasło to zasługuje jednoznacznie na potępienie, warto jednak pamiętać, że jako antyfaszyści jesteśmy niejako reakcją na agresję ruchów skrajnie prawicowych, skierowaną w osoby wykluczone, odbiegające od normy narzucanej przez skrajną prawicę, czy też po prostu w nasze środowiska. Antyfaszyzm to ideologia defensywna – bez ataków z prawej strony nie ma prawa by istnieć. Jako antyfaszyści musimy być świadomi, że skrajnie prawicowi bojówkarze to najczęściej zmanipulowani ludzie, zazwyczaj o tym samym stanie klasowym co my. Nie są oni naszym prawdziwym wrogiem, tylko efektem ukierunkowanej przez kapitał i media frustracji klasy pracującej, wynikającej z tych samych problemów, z którymi walczymy jako lewicowcy i antykapitaliści. Nie boję się stwierdzenia, że mam więcej wspólnego z przeciętnym faszystą czy nazistą niż z górnym procentem naszej populacji spasionym na pracy naszych rąk. Nie ze względu na ideologię, a ze względu na pochodzenie klasowe. Dotykają nas te same problemy życia codziennego, te same systemowe represje. Różni nas analiza tego, kto doprowadził do takiego stanu rzeczy, ideologia i metody działania. Dlatego priorytetem, zaraz po obronie słabszych i nas samych, powinno być uświadamianie tym ludziom, którzy wywodzą się tak jak my z klasy pracującej, o tym, gdzie znajduje się prawdziwy wróg. Podpowiem, że nie mieszka on na osiedlu obok, a w luksusowej willi, zbudowanej z naszej krwawicy. Skupienie naszej agresji i frustracji na tych ludziach jest działaniem na rękę wielkiemu kapitałowi i nie leży w naszym interesie klasowym, ponieważ antyfaszyzm to element antykapitalizmu, a nie odrębna walka. Nie oznacza to, że musimy zachowywać wobec nich bierny pacyfizm, który jako strategia nigdy się nie sprawdził. Stanowcza postawa wobec kultu nienawiści, obrona słabszych i oddolna organizacja samoobrony to kluczowe elementy walki klasowej, bez których pogrążamy się w konformiźmie, dryfując w stronę ugrzecznionego liberalizmu.
Geneza hasła
Pięć lat temu przez Polskę przetoczyły się Czarne Protesty. Kobiety i wspierający je mężczyźni walczyli o prawo kobiet do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. Protestowano przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, które forsował rząd Zjednoczonej Prawicy.
W trakcie tych protestów, zmanipulowani przez prawicowe media i rządowy przekaz, kibice, środowiska prawicowe i jawnie skrajnie prawicowi bojówkarze zorganizowali się w ramach „obrony kościołów” do ataków na protestujące kobiety. Wymówką miały być rzekome ataki „Niemieckiej Antify” na kościoły. Mimo że w kilku miejscach faktycznie doszło do aktów wandalizmu w postaci graffiti, nie miały one miejsca ani na protestach, ani nigdy nie udowodniono, że stali za nim lewicowcy czy antyfaszyści. W celu przeszkolenia kadr nowo utworzonych bojówek, obfite dotacje rządowe spłynęły na Młodzież Wszechpolską, organizatorów Marszu Niepodległości i inne skrajnie prawicowe grupy. Kwoty były wielomilionowe, ale podejrzewam, że przeciętny uczestnik tych grup nigdy tych pieniędzy nie zobaczył.
Jedna z takich grup w Poznaniu zaatakowała protest, krzycząc: „Antifa chuje, Kolejorz was wymorduje”. Widać to na nagraniu.
„Kolejorz” odnosi się do potocznej nazwy Lecha Poznań, używanej przez środowiska kibicowskie. Następnie hasło poniosło się po Polsce, podnoszone było też przez kibiców Legii Warszawa, którzy zaatakowali Czarny Protest w Warszawie 31 października tamtego roku. W trakcie ataku zostali odparci przez spontaniczną samoobronę złożoną z różnych, wbrew plotkom, polskich środowisk lewicowych i antyfaszystowskich. Taka jest właśnie geneza tej prymitywnej rymowanki.
Hasło to było podnoszone przez agitatorów ze środowisk kibicowskich w kolejnych latach w trakcie pijackich burd na mieście i w trakcie dopingu. Chociażby w trakcie ataku na nieistniejącą już klubokawiarnię „Zemsta” po otrzymaniu przez poznańską drużynę tytułu Mistrza Polski w 2022 roku.
Analiza hasła i niepokojące tendencje
Hasło to w swojej naturze jest sprzeczne z lewicowymi ideałami, z duchem antyfaszyzmu i nie dziwi mnie, że zostało ono stworzone przez środowisko, dla którego przemoc jest rozrywką, a nie ostatecznością czy narzędziem politycznej samoobrony. Oczywistością jest, że to hasło jest absolutnie antyspołeczne, wynika z kultu siły i przemocy, jest też po prostu bezmyślne, a jego politycznym celem jest szczucie na siebie nawzajem klasy pracującej. Jest to po prostu ideologicznie jednoznacznie hasło skrajnej prawicy, które nie nadaje się do adaptacji przez środowiska lewicowe ze względu na ideologię, którą za sobą niesie. Element prowokacyjny i szokowy, który – jak rozumiem – zachęcił osobę podnoszącą to hasło na łódzkim proteście do przerobienia i użycia go, raczej nie przyniósł tej osobie aprobaty w społeczeństwie i w środowiskach lewicowych.
W tym miejscu chciałbym skupić się na szerszym zjawisku. Chcę przypomnieć kolektywom, organizacjom antyfaszystowskim i każdemu z osobna, że jesteśmy RUCHEM POLITYCZNYM, a nie grupą kibolską. Zrozumiałym jest, że w środowisku stadionu kibice mogą, a nawet powinni, poruszać tematy polityczne, niejako stając się aktywistami, ale nigdy, PRZENIGDY nie powinno to działać w drugą stronę. Nie możemy naśladować kiboli w naszych działaniach, ani próbować organizowania grup wzorowanych na grupach kibolskich. Nie możemy przejmować ich języka i narracji – wręcz przeciwnie, powinniśmy uczyć ich naszego rozumienia świata i organizowania się w grupach prospołecznych. O ile okazjonalna „napinkowa” fotka czy filmik z racami nie jest niczym szkodliwym, to jednak takie treści nie powinny przejmować naszych narracji i (anty)social mediów. Z takich akcji, o ile symbolicznie są przyjemne i fajnie się w nich uczestniczy i je ogląda, to jednak nie za wiele wynika. Co będzie kolejne? Zamiast blokować eksmisje czy organizować strajki jak dotychczas, wzorem autonomicznych nacjonalistów pójdziemy sprzątać las?
Berkowicz i selektywna głup… głuchota
Niestety nagranie z osobą krzyczącą to nieprzemyślane i skandaliczne hasło trafiło do internetu. Takiej okazji nie mogły przepuścić polityczne hieny z obu Konfederacji. Zaskoczeniem nie będzie to, że największym manipulatorem okazał się poseł znany z kradzieży w sklepie IKEA, Konrad Berkowicz. Udostępnił on na swoich mediach (anty)społecznościowych nagranie ze zmanipulowanymi napisami, sugerującymi, że osoba ta krzyczała „Katole” zamiast „Naziole”. Celowo zmieniając przekaz i kierując groźbę, zawartą w tym haśle, do społecznie akceptowalnej i w swoim ogóle nieszkodliwej grupy ludzi. Mimo że wystarczy odtworzyć nagranie z dźwiękiem, aby usłyszeć, co było krzyczane, posty cieszą się dużą popularnością, a odbiorcy są oburzeni. Post został rozpowszechniony na grupach i stronach skupiających osoby o prawicowych poglądach lub wyznających wiarę katolicką.
Zakładając dobre intencje, trudno jest zrozumieć takie działanie Berkowicza, który oszukuje swoich własnych wyborców i odbiorców swoich postów, wywołując w nich strach i złość. Emocje, dzięki którym łatwiej jest manipulować tłumem w celu osiągnięcia radykalizacji społeczeństwa i kolejnych podziałów – także wewnątrz małych społeczności, takich jak rodzina, sąsiedzi czy grupy znajomych, których wartości, rzekomo, Konfederacja deklaruje się bronić. Na miejscu wyborcy Konfederacji zastanowiłbym się nad tym, co mój reprezentant w Sejmie chce osiągnąć, oszukując mnie i osoby o poglądach zbliżonych do moich. Jest to skrajnie cyniczne, wykalkulowane działanie.
Jeśli jakimś cudem osoba o konserwatywnych poglądach, pochodząca z klasy pracującej i średniej, czyta ten tekst – nie jesteśmy wrogami. Naszym wspólnym wrogiem są elity, które żerują na naszym nieszczęściu, pracy, polaryzacji politycznej i obiektywnie kierują naszą cywilizację w stronę jeszcze większych nierówności i zagłady.
Berkowiczowi sugerujemy, żeby na rozluźnienie zmienił napisy z filmiku na „Katole, luje, Antifa was wymasuje”.























































































